Pan Jacek mimo traumatycznych przeżyć nie tracił pogody ducha, sam siebie nazywał "szczęściarzem". Od wielu lat brał udział w programach edukacyjnych. Spotykał się z młodzieżą i opowiadał o swoich wojennych losach. O jego śmierci poinformowali na portalu społecznościowym uczniowie jednej ze szkół w Bydgoszczy, z którymi był zaprzyjaźniony.
Jacek Zieliniewicz do byłego niemieckiego, nazistowskiego obozu Auschwitz-Birkenau trafił latem 1943 roku, po tym jak został aresztowany za działalność konspiracyjną. Z Auschwitz był przeniesiony do kilku obozów na terenach okupowanych przez Niemców. Po wyzwoleniu 1945 roku pozostał we Francji. Do Polski wrócił dopiero po kilku miesiącach. Od lat 60. mieszkał w Bydgoszczy.
Marek Mędela/bp