Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Mieszkaniec Jagodna: żołnierze zagonili nas do szkoły, wokół której rozstawili artylerię; byliśmy żywymi tarczami

Żołnierze zagonili nas do szkoły, wokół której rozstawili artylerię; byliśmy ich żywymi tarczami – mówi PAP 40-letni Wołodia, pokazując ciemne pomieszczenia szkolnej piwnicy, w której spędził miesiąc rosyjskiej okupacji. Wieś Jagodno znajduje się w pobliżu położonego na północy Ukrainy Czernihowa. Żołnierze armii rosyjskiej – zdaniem Wołodii „skośnoocy Tuwińcy” z azjatyckiej części kraju – przybyli do niej wkrótce po rozpoczęciu 24 lutego inwazji.

Mieszkaniec Jagodna: żołnierze zagonili nas do szkoły, wokół której rozstawili artylerię; byliśmy żywymi tarczami
fot: PAP/EPA/OLEG PETRASYUK

„Chodzili po domach i krzyczeli: wyłaźcie albo sami was wypłoszymy granatami” – wspomina 40-latek. „Potem zapędzili nas do piwnicy szkoły; powiedzieli, że do każdego, kto spróbuje uciec, zaczną strzelać” – dodaje.

Wokół budynku szkoły nadal widać pozostałości rosyjskiej obecności: wykopane dla artylerii dziury, okopy, części pocisków oraz pozostawione przez żołnierzy buty.

„Wokół szkoły i na naszych podwórkach rozstawili swój sprzęt. Wiedzieli, że jak nas wszystkich stłoczą, Ukraińcy nie będą tu strzelać” – tłumaczy Wołodia.

Zapytany o to, jak żołnierze odnosili się do mieszkańców wsi odpowiada: „traktowali nas jak mięso”. „W pierwszych dniach zastrzelili przechodzącego tędy 32-letniego chłopaka, którego wcześniej nie było w domu i nie został zabrany do piwnicy” – wspomina mężczyzna. „Słyszałem też o tym, że gwałcili młode dziewczyny ze wsi” – dodaje.

Wołodia opowiada, że Tuwińcy całymi dniami pili, jeździli na skradzionych rowerach i bawili się. „U moich rodziców znaleźli na przykład 10 litrów bimbru” – wspomina.

„Gdy uciekali, zabrali ze sobą wszystko, co pokradli: lodówki, telewizory, pralki, telefony, odzież, nawet majtki” – wymienia.

Pokazując pomieszczenia piwnicy, w której razem z kilkuset innymi mieszkańcami wsi spędził miesiąc rosyjskiej okupacji, mówi, że w ich ścianach – ze starości, zimna, braku powietrza czy osłabienia – zmarło 11 osób.

„Na początku dwa razy dziennie dawali nam niewielkie wojskowe racje żywnościowe. Tego nie wystarczało, więc później pozwolili nam chodzić do mieszkań i podwórek po ziemniaki, marchewki czy słoiki, które potem gotowaliśmy na podwórku szkoły. Dla siebie, ale też dla nich” – wspomina Wołodia.

„Potem kazali nam sprzątać i pomagać sobie naprawiać szkody; spodobało im się, jak pracujemy, więc dawali nam trochę więcej jedzenia” – dodaje.

Ściany piwnic, w której nadal nie ma prądu, pokryte są dziecięcymi rysunkami - w tym flagami Ukrainy czy narodowym hymnem - kalendarzem odliczającym dni okupacji oraz listą zastrzelonych osób oraz tych, które zmarły podczas zamknięcia. Na drzwiach wejściowych do każdego z pomieszczeń więźniowie zaznaczyli liczbę osób – osobno dorosłych i dzieci – które w nim mieszkały.

W największym, nieco ponad 50-metrowym pomieszczeniu, żyło w tym czasie 175 osób.

„Wszędzie było ciemno, zimno i wilgotno, na głowy stale kapała nam woda. W moim pokoju, gdzie zamknięto mnie razem z rodzicami, wydrążyliśmy w ścianie dziurę, bo nie było czym oddychać. Przez pleśń, której się tu nawdychałem, do teraz mam problemy z płucami” – mówi Wołodia.

Gdy na początku kwietnia wieś została wyzwolona przez ukraińskie wojsko, żołnierze przyznali, że „wiedzieli o tym, że w szkole są cywile i dlatego nie bombardowali znajdujących się wokół niej pozycji rosyjskich” – wspomina 40-latek.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu