Mieszkańcy Charkowa, którzy wyjechali z miasta z powodu rosyjskiej inwazji, zaczęli powracać do swoich domów. Jeśli zastają je zrujnowane, oferujemy miejsca noclegowe w przedszkolach, szkołach lub mieszkaniach u innych osób - powiedział w czwartek mer Charkowa Ihor Terechow.
Szef władz miejskich, cytowany przez agencję UNIAN, wezwał mieszkańców do zachowania daleko idących środków ostrożności. "Nie mieliśmy jeszcze ani jednego spokojnego dnia, bez ostrzałów. Ataki nie są już wprawdzie prowadzone z powietrza, lecz wyłącznie ze stanowisk naziemnych, ale nadal wszystko jest możliwe" - stwierdził Terechow.
Mer przekazał, że w Charkowie normalnie funkcjonują m.in. sklepy spożywcze, apteki i piekarnie. Regularnie dostarczana jest też pomoc humanitarna.
Wcześniej w czwartek Terechow poinformował, że w ciągu 35 dni rosyjskiej inwazji rosyjska armia zniszczyła 15 proc. budynków mieszkalnych w Charkowie. Oszacował również, że miasto opuściła jedna trzecia mieszkańców.