Może być kilkudniową wycieczką do lasu albo wyprawą survivalową w prawdziwą dzicz. Rośnie moda na bushcrafting - aktywny odpoczynek w lesie. Pandemia i czas domowej izolacji tylko wzmożyły głód przebywania z dala od miasta i jego zakazów. W mediach społecznościowych nie brakuje grup survivalowych, które organizują nocne biegi po lesie albo wyprawy, na których instruktorzy uczą, jak rozpalić ogień i zorganizować nocleg. Jesień i niskie temperatury nie są tu żadną przeszkodą, a chętnych jest coraz więcej.
Posłuchaj materiału Joanny Gąski
"Strugamy opiłki, które muszą być generalnie suche. Bardzo dobrą podpałką jest kora brzozy, bez względu na to czy jest lekko mokra czy sucha. Musimy zrobić zagłębienie wewnątrz i zrobienie dolotu powietrza do naszego ogniska, w tym przypadku ogniska dakota" - mówił instruktor bushcraftingu podczas jednej z takich wypraw, w której uczestniczyła reporterka Radia Kraków Joanna Gąska.
"Noc była przyjemna. Cisza, spokój, totalna regeneracja psychiczna" - mówiła Radiu Kraków jedna z uczestniczek.
Jak podkreślali instruktorzy, z powodu mody na survival, pojawiło się dużo gadżetów, które nie zawsze są konieczne do przetrwania. Ale najważniejsza jest wiedza np. ta dotycząca ubioru czy odżywiania w lesie. "Od zawsze interesowały mnie kwestie wykorzystania etnobotaniki, roślin i zwierząt w survivalu. Na przykład możemy jeść winniczki, jak najbardziej. Z tym, że są dość obrzydliwe. Natomiast nie jemy tzw. nagich ślimaków. Można się nimi poważnie zatruć" - radzi Paweł Adamski, profesor PAN.
Bushcrafterów i survivalowców wspierają też Lasy Państwowe. W ramach programu "Zanocuj w lesie" wyznaczyły specjalne obszary o łącznej powierzchni ponad 65 tys. ha, gdzie miłośnicy zielonego wywczasu mogą uprawiać swoje hobby bez obaw o naruszenie ustawy o lasach. W okolicy Krakowa obszary pilotażowe zostały wyznaczone na terenie Nadleśnictw Nawojowa, Niepołomice i Piwniczna.