Miasta i gminy, ale także inwestorzy mogą na chwilę odetchnąć z ulgą. Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy, która przedłuża czas na uchwalenie tzw. planów ogólnych zagospodarowania przestrzennego do połowy przyszłego roku. Pierwotnie przewidywano, że już od stycznia przyszłego roku plan ogólny zastąpi w każdej gminie studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego. Miałoby to uporządkować w Polsce budownictwo mieszkaniowe, ale nie tylko. Jednak jedynie 75 procent samorządów rozpoczęło przygotowanie takiego planu ogólnego, stąd wydłużono termin na jego uchwalenie do 30 czerwca 2026 roku.
Jeśli termin na uchwalenie planu ogólnego by nie został wydłużony, gmina, która nie zdążyłaby tego zrobić, przy jednoczesnym wygaśnięciu obowiązywania studium uwarunkować i zagospodarowania przestrzennego, od stycznia nie mogłaby wydawać warunków zabudowy oraz zgody na inwestycje celu publicznego.
- Nam też to daje lekki oddech. Komfort pracy nam się zwiększył - przyznaje zastępca prezydenta Tarnowa Maciej Włodek.
Plan ogólny zagospodarowania przestrzennego ma obejmować obszar całej gminy i wskazywać, gdzie można budować domy i osiedla mieszkaniowe, żeby wykluczyć powstawanie rozproszonej zabudowy.
- Już nie ciągniemy mediów do kilku domów, ale do zwartej zabudowy. Tak samo planujemy całą tkankę miejską: komunikację miejską, przedszkola - dodaje Włodek.
Dodatkowo od 1 stycznia przyszłego roku warunki zabudowy wydawane w terenie gdzie nie ma planu zagospodarowania przestrzennego, będą ważne tylko przez 5 lat. Ma to wykluczyć chaos inwestycyjny, bo teraz właściciel nieruchomości posiadającej bezterminową WZ, może rozpocząć inwestycje po długim czasie, kiedy jego sąsiedztwo będzie wyglądało inaczej niż w momencie wydawania zezwolenia.