W sobotnim spotkaniu piłkarskiej ekstraklasy PGE FKS Stal Mielec zremisowała na swoim stadionie z Cracovią 2:2. W przerwie między sezonami w zespole z Podkarpacia doszło do rewolucji kadrowej. Odeszło aż 17 graczy, przyszło 15. W wyjściowym zestawieniu Stali na mecz z "Pasami" było tylko czterech piłkarzy, którzy byli na boisku w trakcie ostatniego meczu poprzedniego sezonu.
Stal rozpoczęła niemrawo i w pierwszym kwadransie dała się zepchnąć do defensywy. Jednak Cracovia nie wykorzystała kilkunastu minut zdecydowanej przewagi.
Mielczanie objęli prowadzenie w 24. min. Po świetnym, długim podaniu Macieja Domańskiego do Ilji Szkurina, ten oddał silny, celny strzał. Przed polem karnym Stali leżał wówczas Michał Rakoczy, ale po weryfikacji akcji przy pomocy systemu VAR sędzia uznał, że nie był faulowany.
W 36. min debiutujący na boiskach ekstraklasy Sebastian Madejski musiał znowu wyciągać piłkę z siatki. Tym razem to Szkurin dobrze podał do Domańskiego. Po uderzeniu tego ostatniego tak niefortunnie interweniował jeden z graczy Cracovii (Virgil Ghita), że piłka wpadła do siatki.
Przy wyniku 2:0, do końca pierwszej połowy znowu zdecydowaną przewagę miała Cracovia. W 38. min po groźnym strzale z bliska Jakuba Jugasa bramkarz Stali odbił piłkę na róg.
Cracovia gola na 2:1 zdobyła jednak po przerwie. W 54. min celnym strzałem popisał się Paweł Jaroszyński. Siedem minut później piękne uderzenie oddał Rakoczy.
Jednak, to Stal mogła przychylić losy spotkania na swoją korzyść. W doliczonym czasie gry, będąc w bardzo dogodnej pozycji czysto nie trafił w piłkę Kai Mariluoto.