Sobota, 31 paź 9 °C Jakość powietrza: Bardzo dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

15 lat temu zmarł Henryk Mandelbaum, więzień Auschwitz, świadek Zagłady

15 lat temu zmarł Henryk Mandelbaum, były więzień Auschwitz. W obozie należał do Sonderkommando, którego członków Niemcy zmuszali do usuwania ciał zgładzonych w komorach gazowych. Był bezpośrednim świadkiem zagłady węgierskich Żydów. Po wojnie był m.in. funkcjonariuszem UB.

15 lat temu zmarł Henryk Mandelbaum, więzień Auschwitz, świadek Zagłady
Fot. Marek Mędela, archiwum RK

Henryk Mandelbaum urodził się 15 grudnia 1922 roku w Olkuszu w ubogiej rodzinie polskich Żydów. W 1940 r. jego najbliżsi zostali osadzeni w getcie w Dąbrowie Górniczej. Jemu udało się ukryć. Rodzice zostali potem przeniesieni do getta w Sosnowcu, skąd Niemcy deportowali ich do KL Auschwitz. Tam zginęli w komorze gazowej. Mandelbaum ukrywał się, korzystając z pomocy miejscowej ludności. Ryzykując życiem, pośredniczył w kontaktach między gettem a stroną aryjską, między innymi dostarczając Żydom żywność.

W kwietniu 1944 r. wskutek donosu został aresztowany w Będzinie. 10 kwietnia został deportowany do niemieckiego obozu Auschwitz. Otrzymał numer 181 970. Po odbyciu kwarantanny Niemcy wyznaczyli go do Sonderkommando, specjalnej grupy roboczej, która składała się w większości z więźniów narodowości żydowskiej. Byli oni zmuszani do usuwania zwłok z komór gazowych i palenia ciał zgładzonych w krematoriach. Pracował we wszystkich krematoriach Birkenau. Był bezpośrednim świadkiem akcji zagłady Żydów z Węgier latem 1944 r.

Mandelbaum brał udział w przygotowaniach do buntu więźniów Sonderkommando. Nie uczestniczył bezpośredniego w wydarzeniach z 7 października 1944 r. w krematorium IV, gdyż tego dnia nie pracował w nim. Dzięki temu udało mu się uniknąć rozstrzelania. Dotrwał do ewakuacji obozu w styczniu 1945 r. Uciekł z marszu ewakuacyjnego w okolicach Jastrzębia-Zdroju.

W wywiadzie-rzece „Ja z krematorium Auschwitz”, który ukazał się już po jego śmierci, historyk z Muzeum Auschwitz Igor Bartosik oraz dziennikarz Adam Willma, pytali go, czy potrafi odsunąć obrazy z Auschwitz. „Kiedy trafiłem do Sonderkommando, było tak, jakbym do piekła trafił. Ja to palenie, wyrywanie zębów mam codziennie przed sobą. Chodzę z tymi obrazami, jem, śpię, tańczę, śpiewam. Tego się nie da wymazać. Mam to we krwi, w całym ciele” – wspominał.

Po wojnie był jednym z głównych świadków w procesie twórcy i pierwszego komendanta Auschwitz Rudolfa Hoessa, skazanego w 1947 r. na śmierć przez Najwyższy Trybunał Narodowy w Polsce. W wywiadzie-rzece na pytanie, czy kara była słuszna, odparł: „Dla takiego człowieka - tak”. Czy czuł satysfakcję na sali sądowej? „A jaka to była satysfakcja? Z czego? On tam siedział na swojej ławeczce, wiedział, że jest skończony. Gdyby to mogło komukolwiek przywrócić życie, to może byłaby z tego jakaś satysfakcja” – powiedział.

Po wojnie Mandelbaum chciał wstąpić do wojska. Po latach wspominał, że po zgłoszeniu się do komisji uzupełnień skierowany został do służby w Urzędzie Bezpieczeństwa. Uczestniczył w akcjach przeciwko żołnierzom podziemia niepodległościowego. Mógł uczestniczyć m.in. w akcji „Lawina” skierowanej przeciw żołnierzom NSZ kpt. Henryka Flamego „Bartka”. Z UB został zwolniony 1 maju 1948 r. w stopniu st. sierżanta.

On sam dość lakonicznie wypowiadał się o swojej roli w UB, twierdząc, że nie brał bezpośredniego udziału w walkach ze zbrojnym podziemiem niepodległościowym.

Henryk Mandelbaum przez 16 lat kierował później filią w państwowym przedsiębiorstwie handlowym. Prowadził także hodowlę lisów. W 1972 r. przeszedł na rentę, ale nadal przez 15 lat pracował jako kierowca taksówki bagażowej. Do końca dawał świadectwo o Holokauście. Chętnie spotykał się z młodzieżą.

28 maja 2006 r. stał w szeregu byłych więźniów na dziedzińcu bloki 11 w byłym obozie Auschwitz, którzy witali pielgrzymującego tu papieża Benedykta XVI.

Henryk Mandelbaum mieszkał w Gliwicach. Zmarł 17 czerwca 2008 r. w szpitalu w Bytomiu.

Najpopularniejsze

  • Spore opóźnienia na kolei. To był trudny piątek dla pasażerów kolei

    Maciej Wodziński

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"

    Ola Sobczak

  • Atak nożownika w krakowskiej aptece. Trzy farmaceutki ranne, napastnik obezwładniony

    Ola Sobczak

  • Ważne

    WażneBiskup tarnowski Andrzej Jeż skazany. Precedensowy wyrok

    Bartłomiej Maziarz

  • 350 kierowców z okolic Tarnowa może stracić prawo jazdy. Nowe przepisy nie zdążą im pomóc

    Bartłomiej Maziarz, Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Konflikt z proboszczem nie pozbawił go stanowiska. Mieszkańcy Cikowic obronili sołtysa

    Natalia Ertman

Najnowsze

  • Nowe zasady opłaty za nocleg. Zakopane liczy na większe wpływy od turystów

  • Wieczysta podejmuje rozpędzoną Jagiellonię. Relacja LIVE

  • Od Bacha po Liszta. Krakowskie „Zaduszki organowe” z muzyką mistrzów

  • Kobiety w AA – od odwagi, by prosić o pomoc, do siły, by żyć w trzeźwości

  • Ekstraklasa znów przy Reymonta. Czy Wieczysta pogłębi krakowskie koszmary Jagiellonii?

  • Poważny sprawdzian Białej Gwiazdy. Wisła jedzie do jaskini lwa