Szpital im. Stefana Żeromskiego w Krakowie za rekomendacją Ministerstwa Zdrowia pozwala zakażonym koronawirusem matkom zdecydować, czy mają być izolowane od zdrowego dziecka, czy nie. Jednak nawet w przypadku rozdzielenia dziecko jest karmione mlekiem matki. Z kolei w Szpitalu Powiatowym w Bochni wychodzą z założenia, że bezpieczniej będzie izolować zakażone matki od dzieci, tym bardziej jeśli kobiety mają jakieś objawy zakażenia.
Wojewódzki Konsultant ds. neonatologii w Małopolsce i prezes Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego, profesor Ryszard Lauterbach zalecałby pozostawienie dziecka z zakażoną COVID-19 matką. Pod warunkiem, że jej stan zdrowia na to pozwala, kobieta otrzyma informacje o korzyściach oraz zagrożenia z tym związanych i wyrazi na to zgodę.
"Teoretycznie istnieje możliwość zakażenia noworodka. Nawet jeżeli stosuje się środki prewencyjne. Z naszych obserwacji na oddziale od marca w żadnym przypadku nie stwierdziliśmy zakażenia dziecka od matki w czasie ciąży. Do zakażenia dochodzi najczęściej dopiero po wypisaniu ze szpitala i kiedy dziecko trafia do środowiska, w którym znajdują się osoby zakażone. Na szczęście najczęściej przebieg COVID-19 u noworodków, w olbrzymiej większości nie jest jakiś dramatyczny. Zwykle te infekcje mijają w ciągu kilkunastu dni" - mówi Lauterbach.
Ordynator oddziału neonatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie zalecałby także podawanie dziecku mleka od zakażonej matki. Nawet w przypadku gdy są od siebie izolowani.
"W tym pokarmie jest bardzo dużo ważnych czynników, które mogą chronić dziecko przed zakażeniem. Jest tam dużo przeciwciał, które działają w sposób korzystny" - podkreśla prof. Ryszard Laurtebach.
Posłuchaj wypowiedzi
Pani Beata rodziła synka w październiku w jednym ze szpitali w południowej Małopolsce. Była zakażona koronawirusem i po porodzie oddzielono ją od synka. Co bardzo przeżyła.
"Widziałam go tylko przez 2 minuty. To jest bardzo trudny czas dla matek. Psychicznie to na pewno się bardzo odbija. Bo nie można dokładnie zobaczyć swojego dziecka. Ani go poczuć, przytulić" mówi pani Beata. W tej sytuacji pomogły jej pielęgniarki, wysyłając matce zdjęcia noworodka.
Zazwyczaj matka może wziąć swoje dziecko do rąk dopiero po tym, jak dwa kolejne testy nie wykazują już u niej zakażenia koronawirusem. Oczywiście wcześniej ze szpitala może je odebrać ojciec lub ktoś z rodziny, kto nie jest zakażony. Niektóre szpitale wymagają, żeby taka osoba miała wcześniej przeprowadzony test albo posiadała zaświadczenie od lekarza, że jest zdrowia.
Synka pani Beaty ze szpitala 5 dni po poradzie odebrał tato. A mama mogła go przytulić dopiero po 2 tygodniach.
"Teraz się bardzo cieszymy. Osoby, które mają podobną sytuację jak ja, muszą być silne i odporne, gdyż jest to dosyć dotkliwe przeżycie. Ale przy wsparciu się da".
Bartłomiej Maziarz/łk