W tegorocznych wyborach samorządowych czerwone kartki otrzymali niektórzyh "długowieczni" burmistrzowie, ale nie wszędzie. Choć w wyborach przegrali długoletni włodarze Wadowic, Lanckorony czy Chrzanowa to są miejsca, gdzie rządzący to prawdziwi... długodystansowcy.
W Kalwarii Zebrzydowskiej do urzędu - po czterech latach przerwy - wraca Augustym Ormanty, który miejscowością kierował przez 20 lat. W Stryszowie niedaleko Wadowic na swoją już 7 kadencję został wybrany wójt Jan Wacławski.
- Tak długi okres na pewno nie uzależnia. Dla mnie praca w samorządzie jest swego rodzaju pasją - mówi Radiu Kraków Wacławski.
Wielki powrót nastąpił też w Trzebini. Tam na burmistrza został wybrany, również po czteroletniej przerwie, Adam Adamczyk, burmistrz rządzący Trzebinią 12 lat. 67-letni Adamczyk - nazywany przez media wujkiem Adamem - zdradza nam jednak, że do powrotu wcale się nie palił.
(Marek Mędela/ew)