Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Lwów: Na dworzec kolejowy przyjeżdżają uchodźcy z całej Ukrainy

Każdego dnia przez główny dworzec kolejowy we Lwowie przemieszcza się około 50 tys. uchodźców, skąd pociągiem lub autokarem wyjeżdżają z kraju. Na placu przed dworcem jest tłoczno i gwarno. Na miejscu są głównie matki z dziećmi, które na czas oczekiwania otrzymują jedzenie i opiekę.

Lwów: Na dworzec kolejowy przyjeżdżają uchodźcy z całej Ukrainy
EPA/MYKOLA TYS Dostawca: PAP/EPA

Główna droga wjazdowa prowadząca do centrum Lwowa kontrolowana jest przez służby ukraińskie i patrole z długą bronią. Z boku drogi przygotowane są barykady z worków z piaskiem i zapory przeciwpancerne. Ruch samochodowy na wjeździe i na wyjeździe z miasta w ciągu dnia jest duży, a im bliżej centrum, tym większe tworzą się korki. Budynki administracji miejskiej pilnowane są całą dobę przez żołnierzy, nie można do nich wejść, a w pobliżu ułożone są barykady z worków lub betonowych zapór.

W mieście większość sklepów, kawiarni, restauracji i punktów usługowych jest otwarte. Ludzie robią zakupy, wracają z pracy, w kawiarniach spotykają się ze znajomymi. Jest tłoczno i gwarno. Miasto pustoszeje o godzinie 22, kiedy rozpoczyna się godzina policyjna obowiązująca do 6 rano.

Uchodźcy, którzy przyjeżdżają do Lwowa autobusami, kierują się na plac przed głównym dworcem kolejowym, skąd pociągiem lub autokarem wyjeżdżają z kraju. Na placu jest kilka tysięcy osób, są to głównie matki z dziećmi.

"Przyjeżdżają tu uchodźcy z całej Ukrainy. Dziś tych osób jest mniej, jeszcze kilka dni temu były to tłumy, ale myślę, że za kilka dni to znów się zmieni" – powiedział w rozmowie z dziennikarką PAP wolontariusz Junko. Mężczyzna obok dworca rąbie drewno i przygotowuje opał na noc. Na całym placu stoi kilkadziesiąt koksowników, przy których nocą cały czas grzeją się podróżujące rodziny.

Na całym placu rozstawionych jest kilkanaście różnych namiotów, w których od wolontariuszy można otrzymać pomoc medyczną, ubranie, lekarstwa, koce i śpiwory, jedzenie. Można się w nich ogrzać i odpocząć. Przed wieloma namiotami stoją długie kolejki. Wolontariusze w tłumie ludzi roznoszą wodę, kanapki i ciepłe posiłki m.in. gotowane ziemniaki, makaron z warzywami dla dzieci.

Plac przed głównym wejściem do hali dworca co kilka godzin jest myty i sprzątany. Również w tym miejscu cały czas obecni są wolontariusze, którzy udzielają informacji i roznoszą jedzenie. Obok stoją samochody osobowe i dostawcze z polskimi numerami rejestracyjnymi oklejone napisami "pomoc humanitarna, wolontariusze". Jest też polska karetka.

Około 200 metrów od wejścia do hali głównej ustawiają się autobusy, którymi Ukraińcy opuszczają kraj i jadą m.in. do Gdańska, Gdyni, Warszawy, Lublina. Wiele autobusów jest bezpłatnych. W niektórych bilety można kupić u kierowców.

"Jeździmy po trzy, cztery razy dziennie stąd do Krakowa. Odkąd zaczęła się wojna, to nie było ani jednego pustego kursu. Zawsze mamy komplet pasażerów, nie wszystkich możemy zabrać" – powiedział Tomasz, który wraz z kolegą przewozi do Polski uchodźców.

"Widzi Pani na szybie tę kartę z QRkodem? Wystarczy go zeskanować i to już jest bilet. Ale jak mamy tylko miejsca to zabieramy, nawet jak ktoś tego kodu nie zeskanuje. Matki z malutkimi dziećmi mają pierwszeństwo" – podkreślił i dodał, że autobusy na trasie Lwów – Kraków będą kursować do końca marca. "A dalej zobaczymy, jak będzie taka potrzeba, to będziemy jeździć nadal i pomagać" – podsumował.Jak przekazały władze miasta, w liczącym ponad 700 tys. mieszkańców Lwowie przebywa około 200 tys. ukraińskich uchodźców wewnętrznych. Każdego dnia przez główny dworzec kolejowy miasta przemieszcza się około 50 tys. uchodźców.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego