Susza coraz dotkliwiej wdziera się do parków, miejskie stawy zamieniając w łąki zarośnięte tatarakiem. W krakowskim Parku Lilli Wenedy na pięć zbiorników wyschły cztery i nawet obywatelska inicjatywa mieszkańców, którzy chcąc ratować płazy, dolewali wiaderkami wodę, niewiele pomogła.
Posłuchaj materiału Joanny Gąski
Aktywiści z terenu krakowskiego Bieżanowa mówią, że walczą nie tylko z suszą, ale i znieczulicą urzędników. Wspólnie z herpetologami na własną rękę próbują nawadniać stawy w Parku Lilli Wenedy, gdzie znajduje się pięć zbiorników... teraz właściwie już tylko jeden, bo reszta wyschła.
Sprawa jest tym bardziej niepokojąca, że niewielkie akweny, zamieszkiwały chronione gatunki płazów. Sfrustrowani mieszkańcy nie odpuszczają i rozpoczęli walkę z miastem, które jest zobligowane prawnie do utrzymania chronionych gatunków.
Zadzwoniłem do Zarządu Zieleni Miejskiej i powiedziano mi, że nie będą interweniować, ponieważ to jest selekcja naturalna, potem, że to są stawy naturalne, co jest nieprawdą, ponieważ to są stawy retencyjne zbudowane przez nas, potem pan Hubert Kasprzyk poinformował mnie, że płazy są mądre i same przejdą do drugiego zbiornika, kijanki. W końcu na moje sugestie, że może warto byłoby tej wody dolać, woda została dolana, niestety do wyschniętego dwóch dni zbiornika, prawie 20 m sześciennych wody, gdzie można było tę wodę wykorzystać, by ratować płazy w stawach, które wysychały 5 metrów dalej
- mówi Piotr Kopaniarz.
Dostaliśmy informację, że zestawy wysychają, wiemy o tym, że miasto Kraków podejmuje działania, żeby zabezpieczyć gatunki chronione zwierząt, wprowadzając sztucznie wodę do tych stawów, niemniej jednak ta woda bardzo szybko zanika, no i niestety te gatunki są narażone na wyginięcie
- mówi Ada Sładkowska-Łabuzek rzecznik prasowa Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie.
Przyjeżdżał beczkowóz z ZZM, wiemy, że mieszkańcy starali się pomóc, to jest bardziej doraźna pomoc, natomiast ona na dłuższą metę przy takich upałach, jakie w Polsce są, nie przyniesie efektu. Jest hydrant, natomiast deszcz to musimy pamiętać o tym, że zawsze próba zasilania stawu wodą, która również jest potrzebna nam mieszkańcom, nie do końca jest trafiona
- przekonuje Piotr Kempf z Zarządu Zieleni Miejskiej.