"Nie tacy mnie straszyli, nie z takimi walczyłem i wygrałem" - powiedział do zgromadzonych na krakowskim Rynku Głównym Bronisław Komorowski. Prezydent przyjechał dziś do stolicy Małopolski, by spotkać się ze swoimi wyborcami. Wystąpienie zakłócili zwolennicy Andrzeja Dudy i Janusza Korwin-Mikkego, krzycząc "hańba!" oraz "precz z komuną". Bronisław Komorowski spóźnił się na spotkanie ponad półtorej godziny, bo utknął w korku na zakopiance. Gdy dotarł do Krakowa obiecał S7.
Prezydent Bronisław Komorowski w Krakowie
W przemówieniu odniósł się do swoich oponentów. - Tu widac i słychać, gdzie jest kultura polityczna a gdzie jej nie ma. W ten sposób cała Polska wie, co będzie wybierała w wyborach. Czy wybierze awanturę czy zgodę, bezpieczeństwo czy zagrożenia wewnętrzne. My proponujemy zgodę i bezpieczeństwo - mówił prezydent do zgromadzonych na rynku.
Na prezydenta czekało kilkaset osób. Bronisława Komorowskiego przywitał komitet honorowy, w którym znaleźli się między innymi Jerzy Dudek, Magdalena Steczkowska i prof. Janusz Sklaski, lekarz, który zasłynął wyleczeniem dwuletniego Adasia z Racławic.
Prezydent spóźnił się na spotkanie w Krakowie ponad półtorej godziny, jak się okazało autobus z prezydentem utknął na zakopiance i do Krakowa jechał około 3,5 h. Kiedy prezydent dotarł do stolicy Małopolski zapewnił, że jeśli wygra, w najbliższej kadencji zadba o wybudowanie trasy S7 z Krakowa do Rabki.
Zobacz też: Prezydent Bronisław Komorowski na Podhalu. Gwizdy i okrzyki
Teresa Gut/ ar