Kraków na naszych oczach się zmienia, niezależnie od tego, czy mamy 20, 40, 60 czy 80 lat. Znikają kina, księgarnie i lokale - takie, które przynosiły przyjaźnie, miłości, pierwsze muzyczne, literackie czy filmowe odkrycia. Z końcem marca z kulturalnej mapy Krakowa znikną kolejne dwa legendarne miejsca - kluby Bomba na Placu i Piękny Pies. Z końcem zeszłego roku z ulicy świętego Tomasza zniknęło kino ARS.
Posłuchaj materiału Martyny Masztalerz
Pod koniec tego wieku, kiedy jeszcze Zwierzyniec był wsią, na ulicy Królowej Jadwigi w Krakowie mieszkańcy budowali chaty - z których dwie przetrwały do dziś. Jak mówi miłośnik historii Krakowa, Leszek Grabowski, najwięcej z nich zniknęło na przestrzeni ostatniej dekady: - Co najmniej sześć takich cennych chałup. Ulica ta kiedyś miała podmiejski charakter. Tu były piękne obiekty, których już nie ma. Zabudowa zrobiła się całkowicie chaotyczna i w tym momencie nie oddaje piękna tego dawnego przedmieścia Krakowa.
To znikanie dotyka również młodszych dzielnic Krakowa - takich jak na przykład Nowa Huta. Jeszcze niedawno na Placu Centralnym mieszkańcy mogli kupić sobie książkę w legendarnej księgarni Skarbnica. Na brak księgarń narzekają mieszkańcy. Jak twierdzą, nie brakuje za to banków, aptek i hoteli.
A nowy hotel to powód, dla którego ze świętego Tomasza zniknęło pod koniec ubiegłego roku kino Ars, a z placu Szczepańskiego znika właśnie ulubiony lokal studentów - Bomba Na Placu. To było miejsce, gdzie nie było - jak w większości lokali w zabytkowym centrum Krakowa - wieczorów kawalerskich - mówi Krzysztof Kołodziejczyk, student, didżej i miejski aktywista. Wspomina, że to miejsce tętniło kulturą: dobrymi koncertami i projekcjami starych filmów.
Jak wspomina dziennikarka Radia Kraków i Off Radia kraków, Paulina Bisztyga, dwadzieścia lat temu w Krakowie było jeszcze więcej takich popularnych, z perspektywy czasu - legendarnych klubów.
Techno party na trawie w piwnicy Jemioły i didżejskie sety w Bombie, koncerty w Pięknym Psie i projekcje filmowe w sali Reduta przy świętego Tomasza. Te miejsca pozostały we wspomnieniach wielu pokoleń krakowian. Co jednak sprawia, że znikają z mapy miasta? Opowiada profesor Paweł Kubicki, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Właścicielom dużo bardziej opłaca się zrobić tam apartamenty dla turystów, jakiś lokal stricte turystyczny niż kultową kawiarnię czy klub. Z pewnością takie rzeczy będą powstawać w innych miejscach Krakowa, Widzimy, jak ta oferta przesuwa się do innych dzielnic. Szkoda, bo centrum jest oddawane coraz bardziej turystom.
(Martyna Masztalerz/jgk)