Losy burmistrza Zakopanego Janusza Majchra rozstrzygną się 13 stycznia. Tego dnia mieszkańcy Zakopanego będą głosować - czy chcą odwołania burmistrza, czy nie.
Janusz Majcher przyznaje, że nie jest do końca pogodzony z faktem, że czeka go referendum. "Zawarłem umowę z mieszkańcami na 4 lata i chciałbym z z tych 4 lat się rozliczyć. Dwa lata nie dają pełnego obrazu moich przedsięwzięć w tej kadencji" - tłumaczy Majcher i dodaje, że podporządkuje się z pokorą decyzji Komisarza Wyborczego dotyczącej terminu referendu.
Niektórzy pod Tatrami krytykują jednak ustaloną przez komisarza datę referendum. Jak przekonują - połowa stycznia to szczyt zimowego sezonu turystycznego, a to może spowodować że część mieszkańców Zakopanego pozostanie w domach. Tych argumentów nie podziela radny opozycji - Jan Gąsienica Walczak. Jak przekonuje, termin nie ma znaczenia. "Wszystko zależy od tego czy mieszkańcy wezmą udział w referendum i ocenią pracę pana burmistrza. To jest odpowiedzialność społeczna i mieszkańcy powinni się wykazać, czy akceptują taki sposób sprawowania władzy, czy może chcą zmiany" - mówi Jan Gąsienica Walczak.
Aby referendum w Zakopanem było ważne muszą w nim wziąć udział przynajmniej 3 052 osoby. Jeśli głosowanie okaże się nieważne z powodu niskiej frekwencji albo głosujący opowiedzą się przeciw odwołaniu burmistrza to Janusz Majcher będzie sprawował swoją funkcję do końca 2014 roku.
Przypomnijmy datę referendum w sprawie ewentualnego odwołania burmistrza ustala Komisarz Wyborczy. I decyzja w tej sprawie została już ogłoszona w Dzienniku Urzędowym Wojewody Małopolskiego. 13 stycznia więc mieszkańcy będą mogli zagłosować czy chcą odwołania burmistrza, czy aby pełnił swoją funkcję dalej. Sam zainteresowany.
(Przemek Bolechowski/jp)