Miała być pokojowa manifestacja a skończyło się awantura i bójką z policja. W Brzeszczach w zachodniej małopolsce około 6 tysięcy osób wzięłu udział w proteście przeciwko likwidacji tamtejszej kopalni. Po pikiecie protestującym górnikom puściły nerwy. W stronę budynku urzędu miasta poleciały jajka, butelki i petardy. Policja użyła pałek, gazu i armatki wodnej.
Posłuchaj protestujących górników
To miała być pokojowa manifestacja a skończyło się awanturą i bójką z policją. W Brzeszczach w zachodniej Małopolsce około 6 tysięcy osób wzięło udział w proteście przeciwko likwidacji tamtejszej kopalni . Protestujący przez miasto na furze gnoju przewieźli kukłę przedstawiająca Teresę Jankowską, burmistrz Brzeszcz. Pod urzędem domagali się jej dymisji oraz ustąpienia całej rady gminy.
Sytuacja wymknęła się spod kontroli już po pikiecie, kiedy protestujący zostali wezwani do rozejścia się. Wtedy grupa kilkudziesięciu górników próbowała wtargnąć do budynku urzędu. Budynek odgrodziła policja. W kierunku funkcjonariuszy poleciały jajka, petardy i butelki . W budynku wybito kilka szyb w oknach. Do rozpędzenia tłumu użyto gazu i armatki wodnej.
WIĘCEJ O PROBLEMACH KWK BRZESZCZE
W manifestacji w sumie wzięło udział około 6 tysięcy osób. Górników z Brzeszcz wsparli pracownicy z całego Śląska. Sprzeciwiali się planom restrukturyzacji KWK Brzeszcze. W przygotowywanym właśnie przez dyrekcję dokumencie ma zostać przedstawiony plan ograniczenia wydobycia w Brzeszczach oraz przenoszenia pracowników do innych kopalń.
Górnicy przeszli pod urząd gminy, bo ich zdaniem, burmistrz i rada w sposób niewystarczający popierają górników. Samorząd kilka lat temu wsparł idee budowy przez Brzeszcze trasy szybkiego ruchu, która może zagrozić złożom węgla. To właśnie z powody tej inwestycji i jej ewentualnemu przebiegowi przez Brzeszcze, właściciel kopalni nakazał szukanie oszczędności. Jednak to nie gmina ostatecznie wybierze, którędy trasa ekspresowa S1 będzie przebiegać. Decyzja należy do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach.
(Marek Mędela)