Tam, gdzie narciarze powinni biegać widoczne są psie odchody, dziury po butach i rozjeżdżone skuterami trasy. Straż Miejska tłumaczy, że odcinki biegowe wiodą po terenach prywatnych i funkcjonariusze nie mogą karać właścicieli za ich zaniedbanie.
Tej zimy nareszcie udało się przekonać właścicieli prywatnych terenów w rejonie skoczni aby reaktywować legendarne trasy biegowe w Zakopanem. Od stycznia każdy może pojeździć pod Wielką Krokwią. Problem w tym, że oprócz biegaczy, na trasach pojawiły się również skutery śnieżne, góralskie sanie, psy i spacerowicze.
Trasy narciarskie przygotowane ogromnym kosztem są już teraz zniszczone. Ewa Matuszewska rzecznik prasowy zakopiańskiego Urzędu Miasta przyznaje, że właśnie w tej sprawie do burmistrza piszą oburzeni mieszkańcy. Trudno też upilnować 5 km tras biegnących częściowo przez zalesione tereny.
(Przemek Bolechowski/jg)