Zakaz jeżdżenia na rolkach nad Zalewem Nowohuckim w Krakowie przetrwał tylko... trzy dni. Zarząd Zieleni Miejskiej postawił tabliczki z informacją o zakazie dla rolkarzy na prośbę części mieszkańców, którzy skarżyli się, że jest niebezpiecznie. Szybko jednak okazało się, że taki zakaz jest... nielegalny na co zwrócili uwagę sami rolkarze.
To były trzy dni z zakazem, który wywołał mieszane uczucia w nowohuckiej społeczności. Część mieszkańców z tabliczki postawionej przez ZZM się ucieszyła. "Trzeba uważać jak się idzie. W każdej chwili mógł ktoś w nas wjechać. Tu po prostu chodzi o bezpieczeństwo" - mówią reporterowi Radia Kraków nowohucianie. Część uznała jednak takie rozwiązanie problemu za absurdalne. "Niepotrzebnie. Wszyscy się zmieścimy i każdy ustępuje sobie pierwszeństwa" - twierdzą mieszkańcy. Jeszcze inni przestraszyli się, że to nie ostatnia tabliczka "z zakazem" w Nowej Hucie. "Za chwilę powiedzą, że straszymy ryba kijami i zaczną protestować wędkarze" - usłyszał reporter Radia Kraków.
Najbardziej zdziwieni byli jednak sami rolkarze. Tym bardziej, że jak mówi Kuba Łoginow z inicjatywy Kraków dla Rolkarzy, od początku było wiadomo, że zakaz jest nielegalny. Wszak w polskim prawie rolkarz jest traktowany właśnie jako pieszy. "Musimy korzystać z chodników, alejek, ścieżek parkowych, placów, z każdej infrastruktury przeznaczonej dla pieszych. Rolkarze są już kojarzeni z nowohuckim zalewem. To drugie tak popularne wśród rolkarzy miejsce po Błoniach. Pojawienie się takiego zakazu w najbardziej rolkarskim miejscu Nowej Huty to wielkie nieporozumienie" - ocenia Jakub Łoginow.
Zauważyli to także w końcu urzędnicy i z zakazu jazdy na rolkach nad Zalewem już się wycofali. Jak przyznaje jednak Katarzyna Przyjemska-Grzesik z Zarządu Zieleni Miejskiej, problem współistnienia rolkarzy i pieszych pozostaje i trzeba go będzie w końcu rozwiązać. "Trudno tę alejkę rozdzielać na pół. Ani jedna, ani druga grupa nie czułaby się tu komfortowo. Czekamy więc na nowe rozwiązania, w tym przypadku remont alejek, który zaplanowano na przyszły rok. Może wtedy uda się nam znaleźć kompromis" - wyjaśnia przedstawicielka ZZM.
Do tego czasu rolkarze i piesi jakoś muszą ze sobą żyć. Na pewno problem nie zostanie rozwiązany wykluczaniem kogoś – przekonuje Kuba Łoginow. "Zamiast zakazów - edukacja. Można robić szkolenia z bezpiecznej jazdy, można postawić tabliczki ostrzegawcze" - proponuje aktywista. Tak, aby wszyscy mogli bezpiecznie nad Zalewem Nowohuckim spacerować i jeździć.
(Tomasz Bździkot/ew)