Głośna sprawa śmierci rumuńskiego aresztanta wkrótce powinna doczekać się sądowego finału. Chodzi o tragedię w krakowskim areszcie śledczym, która rozegrała się 6 lat temu. 33-letni Rumun Claudiu Crulic, w proteście przeciwko zarzutom, zagłodził się na śmierć. Mężczyzna był oskarżony o kradzież portfela i 22 tysięcy złotych z konta bankowego. Crulic głodował w areszcie przez cztery miesiące, pomoc przyszła za późno.
Mężczyzna zmarł 18 stycznia 2008 roku. Zarzuty nieumyślnego doprowadzenia do śmierci prokuratura postawiła trzem lekarzom ze szpitala Aresztu Śledczego. Według prokuratury lekarze mogli uratować mężczyznę, gdyby wcześniej wystąpili do sądu o zgodę na przymusowe leczenie aresztanta. Tymczasem sądowa zgoda na to trafiła do zakładu karnego już po śmierci mężczyzny. Po latach do krakowskiego sądu trafiła opinia biegłych, których poproszono o pomoc w wyjaśnieniu sprawy.
- Opiniowanie trwało dość długi czas, bo wymagało analizy kilkumiesięcznego postępowania medycznego wobec pacjenta - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków sędzia Beata Górszczyk, rzecznik prasowy sądu okręgowego w Krakowie. - Trzeba było skompletować zespół specjalistów, którzy nie będą powiązani ze środowiskiem lekarskim Krakowa.
Dziś krakowski sąd ujawni opinię biegłych, a całe postępowanie powinno się zakończyć w najbliższym czasie - dodaje sędzia.
Czy oskarżony Rumun Claudiu Crulic rzeczywiście był winny kradzieży? Tego już się nie dowiemy. Ze względu na jego śmierć śledztwo w tej sprawie umorzono w lutym 2008 roku.
- Takie są procedury. Jeśli następuje zgon oskarżonego, to nie prowadzi się postępowania w jego sprawie. Sam fakt zgonu skutkuje niezwłocznym umorzeniem - dodaje sędzia Górszczyk.
[
Posłuchaj:
]
Jeśli sąd uzna lekarzy za winnych nieumyślnego spowodowania śmierci, mogą trafić do więzienia na maksymalnie 5 lat.