Po godzinie 9.00 w Zabierzowie człowiek wszedł na słup oświetleniowy i groził, że skoczy. Na miejsce przyjechały służby i policyjny negocjator. W okolicy ruch odbywał się tylko jednym pasem, co doprowadziło do komunikacyjnego paraliżu w mieście. Tuż po godzinie 12.00 mężczyzna w końcu zszedł ze słupa. W tej chwili ruch odbywa się bez utrudnień.
- Wszelkie służby zostały powiadomione. Prąd został odcięty. Pod słupem zostały rozłożone materace zabezpieczające przed upadkiem. Na miejscu był policyjny negocjator, który przekonywał mężczyznę do zejścia na dół - mówiła w rozmowie z Radiem Kraków, Katarzyna Cisło z małopolskiej policji.
Przez trzy godziny ruch w tym miejscu odbywał się wahadłowo. Po godzinie 12.00 mężczyzna zdecydował się zejść na dół. Ruch samochodów odbywa się normalnie.
(Kuba Niziński/rk/ko)