Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Współwłaściciel Lasu Borkowskiego: żałuję, że w styczniu nie wycięliśmy tego areału

Właściciel Lasu Borkowskiego zabiera głos w sprawie wycieku dokumentów negocjacyjnych. Przypomnijmy, we wtorek do lokalnych mediów trafiły materiały mówiące o tym, że podniósł on cenę tego terenu z 10 do 15 milionów złotych i przedstawił ultimatum, że jeśli do 2 czerwca miasto nie zgodzi się na zakup - wytnie cały las.

Współwłaściciel Lasu Borkowskiego: żałuję, że w styczniu nie wycięliśmy tego areału
Zdjęcie nadesłała p. Iwona (nazwisko do wiadomości redakcji)

Wojciech Ziobrowski jasno podkreśla, że nie podoba mu się wyciek dokumentów, który - jego zdaniem - miał miejsce w jasno określonym celu. "Dokumenty, które zostały ujawnione mediom, przekazane zostały w bardzo ograniczonym zakresie. To pierwsza i dwie ostatnie strony, które jasno sugerują, że my stawiamy miasto pod ścianą. Tak naprawdę nie jest" - mówi jeden z właścicieli Lasu Borkowskiego.

Jak dodaje Ziobrowski, ujawniono tylko 3 z 14 stron dokumentu. To, czego urzędnicy nie udostępnili to uzasadnienie tego, dlaczego właściciele chcą 15 a nie 10 milionów złotych. Jak tłumaczy Wojciech Ziobrowski, cena wzrosła, bo poprzednia wycena była robiona jakiś czas temu, a ceny gruntów wzrosły. Dodatkowo działka powiększyła się o kilka gruntów, dlatego cena także się zmieniła.

Wyciek dokumentów doprowadził także do gorzkiego wyznania właściciela lasu. "Po tych zagraniach, które aktualnie mają miejsce, mogę powiedzieć, że żałuję, iż nie poczyniliśmy pewnych drastycznych kroków w styczniu. Chodzi o to, że nie wycięliśmy całego tego areału. Dzisiaj nie negocjowalibyśmy z gminą, ale z poważnym partnerem. Mam na myśli dewelopera".  

Kto wie, jeśli negocjacje z miastem się nie powiodą, taki scenariusz znów będzie realny. To najgorszy scenariusz dla mieszkańców Krakowa.

Właściciele Lasu Borkowskiego przypominają także, że oferowali sprzedaż swojej posiadłości już kilka lat temu i cena wynosiła wówczas 10 milionów złotych. Jak dodają, byli przez miasto ignorowani, a do stołu zostali zaproszeni dopiero po "szumie medialnym" w tej sprawie. "Decyzja jeszcze nie zapadła, negocjacje trwają. Chcemy uratować las przed wycinką, ale trzeba najpierw się zastanowić, czy w ogóle miasto stać na ten wykup" - tłumaczy Maciej Grzyb z Biura Prasowego UMK. 

Radny Miejski Aleksander Miszalski potwierdza, że właściciel zwracał się z ofertą sprzedaży już jakiś czas temu i już wtedy krakowski magistrat mógł rozwiązać ten problem. "Moim zdaniem trzeba to było sfinalizować 5-10 lat temu. Wtedy by się udało uzyskać niższe kwoty. Wtedy nie było "lex Szyszko", nie byłoby ryzyka, szantażu i zwiększania cen" - mówi.

Mimo trudności w negocjacjach, obie strony deklarują, że nie zamierzają odejść od stołu. Ich wynik krakowianie mają poznać w piątek.
 



(Grzegorz Krzywak/ko)

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów

  • "W kręgu nauki" Audycja z 31.10. 2026 r.

  • Jedno przedszkole uratowane, trzy nadal zagrożone. Prezydent Nowego Sącza zmienia plany