"Kolejna bubel-ZIMwestycja!" - ironizuje Platforma Komunikacyjna Krakowa w swoim wpisie w mediach społecznościowych dotyczącym planowanego przystanku kolejowego na Prądniku Czerwonym. Aktywiści zabrali głos tuż po tym, jak miasto podpisało z wykonawcą - firmą Skanska SA - umowę na projekt i budowę. PKK zaznacza, że "będzie to węzeł przesiadkowy tylko z nazwy" i wskazuje na szereg niedopatrzeń. Magistrat uspokaja - zmiany w projekcie są jeszcze możliwe.
"Inwestycja ma ułatwić mieszkańcom Krakowa korzystanie z kolei i płynną przesiadkę na inne środki transportu". Tak krakowski magistrat opisuje planowaną budowę nowego przystanku kolejowego Prądnik Czerwony. Umowa na projekt i budowę peronów w rejonie skrzyżowania ulic Powstańców, Meiera i Reduta została podpisana kilka dni temu. Niemal natychmiast do sprawy odnieśli się aktywiści transportowi, wytykając urzędnikom, że będzie to węzeł przesiadkowy tylko z nazwy. Problem stanowi utrudnione dojście z pobliskich osiedli oraz do pętli autobusowej.
Projekt zakłada stworzenie parkingozy, natomiast o pasażerach, którzy będą przyjeżdżać na przystanek i odjeżdżać z niego komunikacją miejską, jakby zapomniano. Powinno być ich wielu, choć patrząc na utrudnienia, jakie ich czekają na tym przystanku, trudno powiedzieć, czy rzeczywiście tak będzie
– wylicza Jakub Florczykiewicz z Platformy Komunikacyjnej Krakowa. Jego zdaniem magistrat powinien uwzględnić uwagi mieszkańców oraz rady dzielnicy Prądnik Czerwony oraz wprowadzić je bezpośrednio do powstającego projektu.
Krakowscy urzędnicy zapewniają - uwagi strony społecznej zostaną uwzględnione w powstającym projekcie przystanku kolejowego na Prądniku Czerwonym.
Kwestie te zostały uwzględnione w warunkach umowy z wykonawcą, który od początku wiedział, że będą one przedmiotem analiz w ramach przygotowanej dokumentacji. Projektant będzie teraz weryfikował możliwości zastosowania konkretnych rozwiązań. Po uzyskaniu wyników analiz planujemy ponownie spotkać się z mieszkańcami i przedstawicielami dzielnicy, aby omówić możliwe kierunki dalszych działań
– wyjaśnia Daria Staniszewska, rzecznika Zarządu Inwestycji Miejskich. Zgodnie z podpisaną umową wykonawca ma łącznie 2,5 roku na przygotowanie ostatecznego projektu i wybudowanie nowego przystanku kolejowego na Prądniku Czerwonym. Oprócz peronów powstanie parking park and ride, a istniejące ulice w pobliżu zostaną rozbudowane.
Urząd zapowiada, że nowy przystanek odmieni życie mieszkańców Prądnika Czerwonego. Podróż pociągiem z rejonu skrzyżowania ulic Powstańców, Meiera i Reduta do centrum potrwa ok. 5-7 minut. W pobliżu przystanku znajdą się parkingi Park&Ride, które umożliwią pozostawienie samochodu i kontynuowanie podróży koleją. W sąsiedztwie przystanku zaplanowano także miejsca typu Kiss&Ride, przeznaczone do krótkiego postoju i wysadzania pasażerów, oraz postój dla taksówek.
Magistrat deklaruje w komunikacie, że powstaną wygodne dojścia do peronów, schody i windy, które ułatwią korzystanie z infrastruktury również osobom o ograniczonej mobilności. Przewidziano także budowę chodników i ścieżek pieszo-rowerowych.
Projekt zakłada budowę kładki pieszo-rowerowej nad linią kolejową nr 95. Nowa przeprawa ma poprawić możliwości przemieszczania się w rejonie inwestycji i uzupełnić układ dojść oraz dojazdów do przystanku.
Ponadto zaplanowano rozbudowę ulicy Reduta wraz z chodnikami, przebudowę odcinka ulicy Meiera, a także rozbudowę drogowego wiaduktu nad linią kolejową nr 95 w ciągu ulicy Reduta oraz budowę wiaduktu drogowego nad linią kolejową nr 8.
Budowa przystanku SKA „Kraków Prądnik Czerwony” jest współfinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach programu Fundusze Europejskie dla Małopolski 2021–2027. Około 70 proc. kosztów zadania zostanie pokrytych ze środków zewnętrznych. Umowa z firmą Skanska SA opiewa na ponad 61 200 000 złotych brutto.