Co prawda owce na tatrzańskich halach wypasane są aż do 29 września, czyli do świętego Michała, ale już teraz zdobycie prawdziwego owczego sera jest nie lada wyzwaniem. Już tylko na nielicznych bacówkach pod Tatrami można "spod lady" zdobyć ostatnie sztuki legendarnego oscypka.
Jak tłumaczą górale na bacówkach, wrzesień to miesiąc gdy owce dają już niewiele mleka. Stąd produkcja oscypków pod szałasem praktycznie zamiera.
Teraz wiec na podhalańskich stołach królować będą krowie sery wyrabiane na podobieństwo oryginalnych oscypków. Tylko nieliczne karczmy regionalne przechowują w specjalnych chłodniach pucone jeszcze w lecie oscypki, aby w sezonie zimowym mieć w swojej ofercie dania z dodatkiem oryginalnych owczych serów. Kolejny oscypkowy sezon zacznie się na wiosnę przyszłego roku.
(Przemysław Bolechowski/ko)