Dokładnie 35 lat minęło od słynnej,samobójczej śmierci Walentego Badylaka. Były żołnierz AK, emerytowany piekarz, mieszkający w Krakowie, w 1980 roku dokonał samospalenia na Rynku Głównym w Krakowie. Chciał w ten sposób zaprotestować przeciwko ukrywaniu przez władze komunistyczne zbrodni katyńskiej.
Do tragedii doszło w piątkowy poranek, 21 marca 1980 roku. Dwa dni przed wyborami do sejmu. Badylak najpierw przykuł się łańcuchem do studni, a potem oblał się benzyną i podpalił.
Badylak zmarł w drodze do szpitala. Władze informowały, że powodem desperackiego kroku była choroba psychiczna. Tymczasem obok studzienki znaleziono kartkę z napisem, dlaczego to zrobił. Koło studni krakowianie składali znicze i kwiaty.
Po 10 latach i upadku komunizmu w miejscu tragedii odsłonięto pamiątkową tablicę. W uroczystości brał udział wnuk samobójcy. Studzienka stoi na Rynku Głównym do dziś i wciąż można z niej czerpać wodę. Nazywana jest "studzienką Badylaka".
W każdą rocznicę tragedii przy studzience składane są kwiaty.
Maciej Skowronek/bp