Drukuje za pomocą ruchomych czcionek i XIX-wiecznych maszyn napędzanych siłą rąk. Na drzwiach jego pracowni na Zabłociu wisi tabliczka informująca o tym, że w tym miejscu pracuje "ostatni drukarz RP". Pan Józef Rakoczy przez lata zbierał i odnawiał stare maszyny drukarskie po to, aby pokazać młodym ludziom jak wyglądała nieużywana już dziś technika druku typograficznego.
Posłuchaj pana Józefa
Swoją pracę rozpoczął 50 lat temu w drukarni na Wielopolu. To tam pod okiem przedwojennych mistrzów pan Józef pobierał nauki zawodu. W drukarni pracował do 1975 roku. Wtedy zaangażował się w podziemie. Drukował ulotki i broszury. Za nielegalną działalność dostał dożywotni zakaz wykonywania zawodu. Próbował różnych prac, w końcu zdecydował się wyjechać do Austrii. Po zmianie ustroju wrócił do Polski i zorganizował swoją pracownię na Zabłociu uznawanym za kolebkę krakowskiego drukarstwa.
Właśnie przenosi ją do Muzeum Inżynierii Miejskiej. Za około dwa tygodnie zwiedzający będą mogli zobaczyć pana Józefa przy pracy i przyjrzeć się temu jak drukowało się kiedyś.
(Joanna Orszulak/ko)