Drastyczny spadek wody i mnóstwo śmieci dookoła. Tak jeszcze w piątek rano wyglądał krakowski staw Płaszowski. Dwa tygodnie po interwencji Radia Kraków teren wokół stawu znów wymagał posprzątania.
Posłuchaj materiału Bartłomieja Grzankowskiego
"Było mnóstwo śmieci. Widać to po liczbie worków, które nimi wypełniliśmy. My to sprzątamy, ludzie znowu przyjdą, wypiją, butelkę wyrzucą" - mówi w rozmowie z Radiem Kraków jeden z pracowników firmy sprzątającej. A jak dodaje mieszkająca w okolicy krakowianka, teren stawu Płaszowskiego zaśmiecają "lumpy": "Śmieci latają też z Tandety, jak tylko wiatr zawieje. Ludzie też rzucają śmieci, gdzie popadnie. Nie ma kogoś, kto by dopilnował tu porządku".
Zaśmiecenie to nie jedyny problem okolic Stawu Płaszowskiego. W zbiorniku drastycznie spada poziom wody. Jak się okazuje, to nie pogoda jest za ten stan odpowiedzialna, a okoliczna budowa. "W okolicy trwają przynajmniej dwie duże budowy. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że proces inwestycyjny realizowany na którejś z tych budów, powoduje, że wody w stawie ubywa. Podobną sytuację mieliśmy dwa lata w przypadku stawu Dąbskiego" - wyjaśnia Ewa Olszowska-Dej z Wydziału Kształtowania Środowiska Urzędu Miasta Krakowa.
Teren Stawu Płaszowskiego jest objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.
(Bartłomiej Grzankowski/ew)