Uczelnia nie ma aktów fundacyjnych z 1364 i 1400 roku. W czasie II wojny światowej ukryto je przed Niemcami wraz z najcenniejszymi klejnotami UJ. Gdy otwarto skrytkę po wojnie, wszystkie precjoza były nietknięte, brakowało jedynie dwóch pergaminów Kazimierza Wielkiego i Władysława Jagiełły. Pozostały po nich jedynie szczątki, przechowywane w szklanym słoju. Sprawą zajęła się dziennkarka Radia Kraków Madgalena Wadowska, która obala oficjalna wersję Uniwersytetu. Co naprawdę stało się z dokumentami? Posłuchaj drugiego odcinka reportażu śledczego Magdy Wadowskiej.
"Teraz wiadomo już, że w słoju nie ma śladu po dokumentach" - przyznaje prof. Krzysztof Stopka, dyrektor Muzeum UJ. "Słój odgrywał istotną rolę w zbiorach Muzeum UJ. On pokazywał wojenne losy najważniejszych dokumentów króla Kazimierza Wielkiego i króla Władysława Jagiełły" - podkreśla profesor Stopka.
Przeczytaj i posłuchaj poprzednich odcinków reportażu: Pożarte czy skradzione: co się stało z dokumentami fundacyjnymi UJ?
Dotąd przekonywano, że dokumenty, ukryte na czas II wojny światowej, zniszczyła wilgoć i drobnoustroje. Pozostałe po dokumentach szczątki zebrano do szklanego słoja i przechowywano w Muzeum UJ. Z okazji jubileuszu 650-lecia najstarszej polskiej uczelni przebadano zawartość słoja. Ku zdziwieniu naukowców nie było w nim żadnego śladu aktów fundacyjnych. "Żaden z fragmentów znajdujących się w słoju nie jest fragmentem z dokumentu pergaminowego z jakimkolwiek zapisem" - mówi Anna Zielińska-Żukowska, konserwator Muzeum UJ.
Co więc stało się z bezcennymi dokumentami? Śledztwo w tej sprawie przeprowadziła dziennikarka Radia Kraków, Magdalena Wadowska. Efektów jej pracy będzie można od dziś posłuchać w programie O Tym Się Mówi o godzinie 13.45.
(Magdalena Wadowska/ko)