W związku z licznymi remontami oraz budowami, przejście ulicą Wrocławską w Krakowie to nie tylko niewygoda, ale często także zagrożenie dla zdrowia i życia. Deweloperzy, kolejarze i urzędnicy wypchnęli krakowian na ulicę.
Posłuchaj co mówią piesi
Pierwsze utrudnienia są na samym początku ulicy, w Łobzowie. Tam przejście dla pieszych zostało zamknięte przez kolejarzy, więc mieszkańcy muszą chodzić pod wiaduktem, po pasie ruchu. To i tak najmniejsze z utrudnień na Wrocławskiej. Kawałek dalej - prawdopodobnie deweloper - zajął chodnik po jednej stronie ulicy, bez wyznaczenia przejścia tymczasowego. Piesi mają dwa wyjścia: wrócić i zgodnie z przepisami przejść przez ulicę w Łobzowie lub pokonać ten odcinek ulicą. Często wybierają to drugie, bardziej niebezpieczne wyjście.
Kawałek dalej - po drugiej stronie ulicy jest remont chodnika. Gruz, piasek i kamienie to nawierzchnia, po której muszą chodzić piesi. Jeszcze dalej są kolejne wyłączenia chodników przez deweloperów. Najbardziej uciążliwe jest to na wysokości skrzyżowania z ulicą Świętokrzyską. Tam również piesi często chodzą po ulicy, narażając się na potrącenie. Jedna ulica, mnóstwo utrudnień i piesi pozostawieni sami sobie.
- Dramat. Zbombardowana ulica. Wszędzie jest pełno gruzu, wszystko rozkopane. Trudno gdziekolwiek dotrzeć. Codziennie czyszczę buty i całe ubranie. Można się ubrudzić po kolana. Powinni roboty jakoś rozdzielić. Nie można całej ulicy w jednym momencie kasować z ruchu pieszego - mówią piesi.
Najbardziej na rozkopane chodniki narzekają matki z wózkami oraz osoby niepełnosprawne. Co ciekawe, w czwartek robotnicy, którzy remontują jedną stronę ulicy Wrocławskiej, swój samochód zostawili po drugiej stronie, zostawiając pieszym zaledwie metr miejsca.
Jedno z utrudnień na ulicy Wrocławskiej to zamknięte przejście przez firmę, która wyburza jedną z kamienic. W związku z tym, że po drugiej stronie trwa remont chodnika, piesi musieli przechodzić po ulicy, narażając się na potrącenie przez samochód. Po interwencji Radia Kraków, na miejscu pojawił się inspektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, który ustalił, że zamknięcie chodnika było samowolą.
- Tam weszła firma bez uzgadniania z ZIKiT-em. Dzisiaj znaleźliśmy w korespondencji pismo od tej firmy, że mają awarię i dla bezpieczeństwa muszą ten chodnik zajmować do piątku. Nasz inspektor był na miejscu. Jasno wskazaliśmy tej firmie, że to, iż mają awarię, nie znaczy, że nie mają zapewnić możliwości przejścia pieszym. Jak wykonawca nie wytłumaczy się, że tam faktycznie doszło do awarii, będziemy chcieli naliczyć karę za nielegalne zajęcie pasa drogowego - mówi Michał Pyclik z ZIKiT-u.
W czasie wizyty inspektorów, kierownik budowy zobowiązał się do odblokowania chodnika w ciągu najbliższych godzin.
Sprawą ulicy Wrocławskiej zainteresowała się też krakowska drogówka, której jeden z naczelników, Tomasz Jemczura, po obejrzeniu materiału zapowiedział dokładną kontrole robotników, którzy pracują na ulicy Wrocławskiej. - Nie będziemy mieć litości dla łamania przepisów, które powodują zagrożenie - zapowiada policjant.
Materiał przekazaliśmy także osobom odpowiedzialnym za to, co dzieje się na ulicy Wrocławskiej, czyli urzędnikom z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. - Wysłaliśmy film odpowiedzialnym za to dyrektorom, niech sami wyciągną wnioski - czytamy w krótkim komunikacie.
(Grzegorz Krzywak/ko)