Stał na przystanku przez kilka godzin, miał recytować pod nosem modlitwę i nie reagował na pytania zaniepokojonych przechodniów. A w ręce ściskał walizkę. W związku z zagrożeniem wychłodzenia mężczyzny policjanci podjęli interwencję. W jej trakcie zapytali o zawartość walizki. Otrzymali odpowiedź, że jest w niej kilka sztuk elektroniki na sprzedaż.
Jak się później okazało, w walizce było 15 telefonów komórkowych, sprzęt GSM, a także 2000 złotych w gotówce. Po wprowadzeniu numerów seryjnych przedmiotów w policyjne systemy okazało się, że zostały one skradzione podczas nocnego włamania ze sklepu elektronicznego w jednej z krakowskich galerii. 34-latek usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem, za grozi mu kara od roku do 10 lat więzienia.