Mężczyzna, który ukradł w weekend majowy trzy psy z krakowskiego schroniska, przyznał się do winy. Został zatrzymany przypadkowo, bo awanturował się po pijanemu na jednej z krakowskich ulic. Nie była to pierwsza kradzież zwierząt w wykonaniu 54-latka. Niegdyś był już notowany za kradzież węża boa.
Mundurowi ponadto zauważyli, że przy jego domu w złych warunkach przetrzymywany jest pies. Czworonóg został przewieziony do schroniska. Tam okazało się, że jest to jeden z psów, który zaginął kilka tygodni temu. Gdy zatrzymany mężczyzna opuścił izbę wytrzeźwień, został przesłuchany także pod kątem kradzieży z ostatnich dni.
- Mężczyzna przyznał się, że zabrał dwa psy ze schroniska. Jednego zabrał gdyż. jak tłumaczył, był to jego pies. Drugiego wziął ponieważ zrobiło mu się żal. Z tymi psami miał pójść w okolicę Dąbia a tam czworonogi miały mu uciec. - relacjonuje Katarzyna Cisło z małopolskiej policji.
Jego zeznania były wiarygodnie, bo faktycznie drugi z psów został później odnaleziony przez przechodniów na wałach wiślanych. Trzeci wciąż jest poszukiwany. Za kradzież grozi mu do 5 lat więzienia.
Przypominamy: Kolejna kradzież psów z krakowskiego schroniska
(Karol Surówka/ko)