Środowy, próbny alarm wywołał wiele komentarzy na radiowym profilu facebookowym. Zapytaliśmy, czy wiedzą państwo, jak się zachować w przypadku ogłoszenia prawdziwego alarmu. Wśród wielu zabawnych i zaskakujących propozycji dominowało jednak zdanie, że nie wiemy, jak reagować. Wiele osób wkazywało także, że dzisiaj na syreny nikt już nie reaguje, gdyż jest to sygnał nadużywany. Postanowiliśmy w tej kwestii zapytać eksperta.
Żyjemy w bezpiecznym i spokojnym kraju, nie musimy się bać zamachów terrorystycznych ani ataku wrogiej armii, ale powinniśmy być przygotowani na każdą ewentualność . Zdarzają się jednak katastrofy, wypadki, powodzie i ważne by każdy wiedział jak reagować na sygnały ostrzegawcze - mówił w Radiu Kraków Mariusz Kaczmarek z powiatowego centrum zarządzania kryzysowego. Jeszcze do niedawna w Polsce obowiązywało kilka sygnałów alarmowych ostrzegających przed różnymi zagrożeniami. Teraz sygnał jest jeden. ciągłe, trzyminutowe wycie syren.
Po syrenach następują komunikaty w mediach. tam zostanie podane, co gdzie się stało i co należy robić. Sygnał alarmowy sam w sobie nie jest komunikatem: "Chowajmy się" - tłumaczył Kaczmarek.
Odwołaniem alarmu jest powtórzenie trzyminutowego sygnału. Jak dodał Kaczmarek, w Polsce, tak jak w NATO, obowiązuje też czterostopniowy system oceny zagrożenia terrorystycznego. Pierwszy stopień, Alfa, ogłoszony był w Polsce podczas Euro 2012. Oznacza on, że służby specjalne uzyskały informacje o możliwości wystąpienia zamachu. Kolejne stopnie zagrożenia to Bravo, Charlie i Delta.
(Rafał Nowak/ko)