We wtorek na ulice Krakowa wyjechało 12 nowych hybrydowych autobusów firmy Solaris. Dla kilku z nich, pierwszy dzień kursowania okazał się pechowy. W internecie można znaleźć kilka relacji pasażerów dotyczących awarii pojazdów, które przerywały swoje kursy w związku z awarią. Dlaczego nowe nabytki krakowskiego MPK odmówiły posłuszeństwa?
Posłuchaj rozmowy z Markiem Gancarczykiem, rzecznikiem prasowym MPK w Krakowie
Posłuchaj rozmowy z Jackiem Mosakowskim z Platformy Komunikacyjnej Krakowa
Dwanaście nowych, niskopodłogowych hybrydowych Solarisów kosztowało ponad 25 milionów zł. Jednak we wtorek przerwy w ich kursowaniu kosztowały pasażerów sporo nerwów. Jeden z pojazdów zatrzymał się na rondzie Ofiar Katynia, kolejny - na ulicy Powstańców Wielkopolskich, stojącego na światłach awaryjnych Solarisa widziano także na ulicy Żeromskiego.
Jak informuje rzecznik prasowy krakowskiego MPK, w sumie to nie były awarie techniczne pojazdów, ale problemy kierowców, którzy nie znają jeszcze wszystkich tajników prowadzenia nowych autobusów.
Inne zdanie w tej kwestii mają członkowie Platformy Komunikacyjnej Krakowa, grupy zrzeszającej sympatyków krakowskiej komunikacji. Ich zdaniem zawiódł system sterujący, który funkcjonuje w nowych Solarisach - i jest to jednak usterka techniczna, a nie braki w umiejętnościach kierowców.
"Nie używałbym nawet słowa awaria. Szybka reakcja serwisu i problem został zlikwidowany. Kierowcy nie mają już kłopotów w prowadzeniu nowych pojazdów" - zapewnia Marek Gancarczyk, rzecznik krakowskiego MPK.
Z serią awarii, które także określano mianem "chorób wieków dziecięcego", mieliśmy do czynienia także w przypadku "Krakowiaków". Najdłuższe tramwaje w Polsce przez pierwsze miesiące psuły się niemal codziennie. Z biegiem czasu, liczba awarii jednak spadała, i dziś awarie "Krakowiaków" zdarzają się sporadycznie.
(Grzegorz Krzywak/ew)