Słuchacz Radia Kraków napisał, że podczas wczorajszego maratonu - z powodu niedokładnie opisanej trasy musiał przebiec trzy kilometry więcej. Niestety okazuje się, że nie był osamotniony. Chodzi o miejsce, gdzie pod Wawelem wbiegało się na drugą pętlę. Część zawodników zamiast pobiec dalej, pobiegła w kierunku Rynku, gdzie była meta. Urzędnicy odpowiadają, że nie mieli zgłoszeń o takiej sytuacji, ale jednocześnie... przepraszają za problemy.
Posłuchaj co mówi Jerzy Sasorski z Zarządu Infrastruktury Sportowej w Krakowie
- Tego typu przypadki będą przy najbliższej okazji omawiane i zwrócimy na to uwagę - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków Jerzy Sasorski z Zarządu Infrastruktury Sportowej w Krakowie. - Chcemy organizację biegu doprowadzić do perfekcji i zdajemy sobie sprawę, jak przykra sytuacja musiała się wydarzyć zawodnikowi, który nagle musiał nadrobić parę kilometrów.
Słuchacz Radia Kraków, Tomasz Dzierwa, skarżył się nie tylko na źle oznakowaną trasę, ale i na brak stewardów, czyli osób pomagających w obsłudze biegu. "Były to osoby po szkoleniu na stadionach, a organizacja meczów różni się od organizacji biegów diametralnie" - pisał nasz słuchacz. Pan Tomasz dodał rownież, że newralgiczne punkty na trasie maratonu powinny być konkretnie oznaczane - nie tylko w języku polskim. Muszą być jasne także dla uczestników maratonu - obcokrajowców. CZYTAJ
Wczoraj w 14. Cracovia Maratonie wystartowało blisko 5,5 tysiąca zawodników z 46 krajów. Wygrał obywatel Ukrainy Taras Salo. Pochodzący ze Lwowa biegacz pokonał dystans w 2 godziny, 17 minut i 3 sekundy.
(Kuba Niziński/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: