Policja prowadzi dochodzenie po wczorajszym wypadku i śmierci 7 latka. Przypomnijmy, z balkonu z jednego z pensjonatów wypadł chłopiec. Niestety dziecko na skutek upadku z około pięciometrowej wysokości mimo szybkiej pomocy medycznej na skutek odniesionych obrażeń zmarło.
Siedmiolatek wychowanek jednego z gliwickich domów dziecka przebywał na wypoczynku w Białym Dunajcu. Kazimierz Pietruch rzecznik zakopiańskiej policji informuje, że organizatorzy wypoczynku dopełnili wszelkich niezbędnych formalności i wymogów. Ustalono również, że w momencie wypadku opiekunowie kolonii byli w pensjonacie.
" Dzieci po obiedzie poszły do pokoju. To miała być pół godzinna przerwa , po której zaplanowane były zajęcia w grupach " - mówi podinspektor Kazimierz Pietruch. " Kolonia była prowadzona prawidłowo. Zgodnie z przepisami opiekę nad 15 dzieci do 10 lat może sprawować jeden opiekun. W tym przypadku, w tej grupie, w której był chłopiec było 9 osób. Cała kolonia liczyła 70 osób, było 9 opiekunów, czyli opieka była sprawowana prawidłowo " - dodaje K.Pietruch
Chłopczyk, który zginął wypadając z balkonu pensjonatu miał 7 lat i był na kolonii ze swoją siostrą. Policja informuje również, że wszyscy opiekunowie grupy byli w momencie wypadku trzeźwi. Śledztwo w tej sprawie prowadzi zakopiańska prokuratura i na razie nie wiadomo czy komukolwiek w związku z całym zdarzeniem zostaną postawione jakieś zarzuty.
(Przemysław BolechowskiIdw)