Czy na drodze do Morskiego Oka padł kolejny koń? Takie zarzuty góralskim fiakrom stawiają obrońcy praw zwierząt...
Dowodem ma być zdjęcie, na którym przy fasiągu leży wycieńczony koń. Fotografia została zrobiona w ubiegłym tygodniu przez turystkę. Obrońcy praw zwierząt podejrzewają, że zwierzę zdechło i zostało wywiezione z Morskiego Oka.
Tej wersji wydarzeń nie potwierdza jednak ani TPN ani właściciel konia. Góral tłumaczy, że Bohun na górnym odcinku trasy zaplątał się w uprząż, ale szybko został uwolniony i nic mu się nie stało. Góral zapewnia też, że koń żyje i odpoczywa w stajni.
Szymon Ziobrowski z TPN dodaje, że koń był dwukrotnie badany przez specjalistów - rok temu i ostatnio 22 maja. Stan zdrowia zwierzęcia nie budził najmniejszych zastrzeżeń. Park podkreśla, że ma zdjęcie konia który zasłabł - jeśli więc okaże się, że fiakier kłamie, to poniesie najsurowsze możliwe konsekwencje łącznie z odebraniem koncesji na pracę w Morskim Oku. Identyfikacja konia nie będzie trudna, bo jest to zwierzę z wszczepionym czipem a to wyklucza popełnienie jakiejkolwiek pomyłki.
Przemek Bolechowski/bp