To już definitywny koniec sezonu na prawdziwego oscypka. Co prawda owce jeszcze są wypasane przy góralskich gospodarstwach, ale mleka na owcze sery jest już naprawdę niewiele.
Rozpoczyna się czas, gdy kupienie prawdziwego oscypka będzie graniczyło z cudem. Większość serów sprzedawanych obecnie na zakopiańskich Krupówkach czy pod Gubałowką to mniej lub bardziej udane podróbki z mleka krowiego. Prawdziwe z zamrażarki można jeszcze kupić u niektórych baców, ale ich cena może odstraszyć nawet największych smakoszy.
Tegoroczny sezon oscypkowy był wyjątkowo udany - oscypki w bacówkach sprzedawane były w tym roku na pniu. Zdarzało się że w najlepszych bacówkach powstawały listy kolejkowe tych, którzy chcieli u producenta kupić oryginalny owczy ser.
Trzeba pamiętać, że według unijnej receptury certyfikowany oscypek może zawierać co najwyżej 40 procent mleka krowiego - reszta to obowiązkowo musi być wyrób owczy. Unijnym certyfikatem chroniony zaś jest nie tylko skład oscypka, ale i jego kształt i sama receptura wyrobu. Stąd i wyjątkowy smak oryginalnych wyrobów.
Przeczytaj także: Oscypki, bunc i żętyca najlepsze na wiosnę