Siatkarki Grupy Azoty PWSZ Tarnów ze zmiennym szczęściem rywalizowały w pierwszych dwóch meczach finału I ligi z ITA TOOLS Stal Mielec. Tarnowianki pewnie wygrały pierwszy mecz 3 do 0, żeby w drugim ulec w takim samym stosunku. Do ekstraklasy awansuje drużyna, która wygra 3 spotkania. Dwa kolejne mecze w Mielcu. Ewentualny piąty w Tarnowie.
Zgodnie z planem pewnie wygrały pierwszy, sobotni mecz z ITA TOOLS Stal Mielec 3 do 0 w setach do 21, 19 i 19.W niedzielę los się odwrócił i mielczanki pokazały, że tanio skóry nie sprzedadzą, wygrywając z wyżej notowanymi rywalkami z Tarnowa 3 do 0.
Szczególnie bolesny był pierwszy set niedzielnego meczu, w którym siatkarki ITA TOOLS Stal Mielec wygrały z Grupą Azoty PWSZ Tarnów 25 do 9. Tak przekonujące zwycięstwo pozwoliło mielczankom uwierzyć, że są w stanie wygrać z liderem pierwszej ligi. Co prawda w dwóch kolejnych setach Grupy Azoty PWSZ Tarnów mocno postawiły się ITA TOOLS Stal Mielec, ale nie dały rady rozpędzonym rywalkom, mimo że momentami to tarnowianki odskakiwały mielczankom o kilka punktów.
Tą przegraną siatkarki Grupy Azoty PWSZ Tarnów, które w trakcie sezonu zasadniczego pierwszej ligi przegrały tylko jeden mecz, skomplikowały sobie drogę do ekstraklasy. Dwa kolejne mecze zostaną rozegrane w sobotę i niedzielę 14 i 15 maja w Mielcu. Jeśli żadna drużyn nie wyjdzie z obu tych spotkań zwycięsko, to będzie potrzebny piąty mecz, który zostanie rozegrany w Tarnowie.
"Tak naprawdę jak się już jest w finale, to już nie ma co myśleć. Będziemy brali, co nam los da. Co sobie sami wywalczymy. Jeśli wywalczymy jeden mecz w Mielcu, to będzie trzeba rozegrać piąty mecz w Tarnowie. Na pewno jedziemy do Mielca bić się o każdy punkt i zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi". - zapewnia trener Grupy Azoty PWSZ Tarnów Mariusz Wójtowicz.