25 milionów złotych - o pożyczkę w takiej wysokości wnioskuje do władz Krakowa dyrekcja Szpitala imienia Gabriela Narutowicza. Miejska placówka nadal ma olbrzymie problemy z płynnością finansową. Pod koniec ubiegłego roku zadłużenie wynosiło ponad 130 milionów złotych, a prezydent Krakowa zlecił audyt.
Jak ustalił reporter radia Kraków, szpital zamknął rok 2024 ze stratą kolejnych 26 milionów złotych. Zsumowane zadłużenie placówki zbliża się więc do 160 milionów złotych.
Władze Krakowa i rada miasta nadal czekają na raport z audytu wewnętrznego, który został zlecony w placówce w październiku i obejmuje ostatnie 3 lata działania Szpitala. Wiceprezydent Stanisław Kracik przekonuje, że do czasu aż raport nie trafi na ich biurka, o pożyczce nie ma mowy.
Dopóki nie dostaniemy do ręki raportu z kontroli, nie ma takiej opcji, żeby radni podjęli uchwały w tej sprawie. Druga kwestia, która wydaje się kluczowa, to jest to, czy szpital dogada się z bankiem lub bankami, przede wszystkim z tym jednym, w którym ma kilka kredytów, na konsolidację tych kredytów
- mówi Kracik.
Nieoficjalnie przygotowanie raportu opóźnia się, bo... urzędnik odpowiedzialny za jego sporządzenie zachorował, a nikt inny nie zna tak dobrze sprawy.
Raport z kontroli w Szpitalu Narutowicza może zostać opublikowany w lutym.