Dosztukowana, brzydka blacha przybita do drewnianych palików. Mieszkańcy Krakowa pytają, czy to ma być wizytówka miasta. W parku Krakowskim właśnie rozpoczyna się remont i takie ogrodzenie będzie odstraszać przynajmniej najbliższy rok.
fot: Dominika Baraniec
fot: Dominika Baraniec
(Dominika Baraniec/ko)
- To skandal, że urzędnicy zgodzili się na takie rozwiązanie w centrum miasta. Co to za badziewie? Jak ktoś nawet na swojej posesji buduje to by czegoś takiego nie położył. Jak zobaczyłam to ogrodzenie to pomyślałam, że to masakra. Nie wygląda to dobrze. Obeszłam to dookoła. Beznadzieja - mówią mieszkańcy Krakowa. "Można było to zrobić bardziej estetycznie i nie jest wytłumaczeniem, że to rozwiązanie tymczasowe. Mamy masę budów na przykład przy ulicy 3 maja, gdzie jest to porządnie ogrodzone, są tam bannery z wizualizacjami. Tu mamy ścisłe centrum Krakowa i wygląda to tragicznie" - dodaje Agnieszka Wantuch, radna dzielnicy Krowodrza.
Urzędnicy przyznają się do niedopatrzenia, ale... w tej chwili nie da się już nic zrobić. - Zauważyliśmy, że płot odbiega od kanonów piękna, to nasze przeoczenie, bo nie uwzględniliśmy jego wyglądu w specyfikacji przetargu. W tej chwili nie mamy już na to wpływu - mówi Hubert Kasprzyk z Zarządu Zieleni Miejskiej
Przypomnijmy, park Krakowski zostanie wyremontowany za rekordową kwotę prawie siedmiu milionów złotych. Remont nie obejmie jednak charakterystycznej fontanny, bo nie należy ona do Zarządu Zieleni Miejskiej, który nadzoruje cały remont.
Według planów w pierwszej fazie remontu park będzie całkiem zamknięty dla mieszkańców i turystów. Później Zarząd Zieleni Miejskiej będzie negocjować z wykonawcą, żeby otworzyć przynajmniej główną alejkę.