Pogoda i pora roku nietypowa, by podejmować temat związany ze świętami, ale znalazł się odpowiedni powód. Przy ulicy Basztowej w Krakowie zorganizowano miejsce poświęconej niezwykłej tradycji budowania szopek krakowskich.
posłuchaj Michała Kozioła
Muzeum śmiercionośnych roślin to już przeszłość. Teraz w piwnicach jednej z kamienic przy ulicy Basztowej w Krakowie otworzono... Muzeum Szopek Krakowskich.
Piotr Krawczyk, szopkarz i założyciel muzeum zaprasza do głównej sali, gdzie można zobaczyć dzieła krakowskich szopkarzy. Jak podkreśla, każda szopka to dzieło sztuki. Prócz samych szopek, znajdziemy tam również niewielki warsztat szopkarza, narzędzia i materiały służące do wykonania szopki, ale także elementy związane z baśniami i legendami krakowskimi.
Dzięki muzeum wielu twórców pozbędzie się kłopotu ... przechowywania szopek we własnych domach. A to nie zawsze jest proste - przyznaje Maciej Moszew, szopkarz od ponad 50 lat - "np. Staszek Malik ma w małej kuchni mały stolik, żona gotuje obiad a on dłubie i jednak robi szopki."
Nowe muzeum ma być wsparciem nie tylko dla szopkarzy. Jak podkreśla Małgorzata Niechaj z Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, zainteresowanie krakowskimi szopkami utrzymuje się przez cały rok. Tymczasem w Celestacie - jednym z oddziałów muzeum - poza sezonem świątecznym, trudno zorganizować stałą ofertę dla turystów:
" Trochę sztucznie staraliśmy się pokazać gdzieś jakieś szopki, a to jest właśnie takie miejsce, specjalnie predystynowane do tego typu prezentacji."
Pomysł utworzenia muzeum poświęconego szopkom krakowskim pozytywnie ocenia Paweł Mierniczak, dyrektor Małopolskiej Organizacji Turystycznej:
" Powinniśmy się skupiać na tym, co autentycznie krakowskie, bo Kraków ma miliony turystów. 2/3 to turyści krajowi a 1/3 zagraniczni a ci najczęściej przyjeżdżają z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Francji, Włoch i chętnie poznają Kraków od tej strony."
Pozostaje więc pytanie: co jeszcze w Krakowie mogłoby mieć swoje muzeum? Michał Kozioł, krakauerolog podsuwa co najmniej dwa pomysły - muzeum krakowskiego cukiernictwa i muzeum krakowskiego placu targowego. Jak dodaje, w latach 20. w Krakowie funkcjonowało 26 placów. Władze miasta uregulowały wówczas co na którym można było sprzedawać.
Magdalena Zbylut/bp