To miało być kino drogi, wyszedł tymczasem bliski portret życia rodzinnego. I to życia całkiem zwyczajnego. Bez wybuchów, czy – jak mówi reżyserka – płaczących w kącie dzieci. Co więcej, miał to być film o ojcu a stał się filmem o córce. Obserwacyjny dokument Sylwii Rosak przedstawia życie patchworkowej rodziny stając się tym samym zaproszeniem do refleksji nad tym, co dorosłe i nad tym, co dziecięce. Po co kręcić film portretujący ośmioletnią dziewczynkę? Między innymi to pytanie Sylwii Rosak zadał Tadeusz Marek.