Żartowniś, który w czwartek popołudniu zadzwonił do miejscowego sądu rejonowego okazał się 38-letnim mieszkańcem Borzęcina. Zatrzymany twierdzi, że niewiele pamięta, bo podczas wykonywania telefonu był... pijany.
- Mężczyźnie grozi osiem lat więzienia - mówi w rozmowie z Radiem Kraków Mariusz Ciarka z małopolskiej policji. - Mamy nadzieję, że to będzie nauczka dla innych tego typu dowcipnisiów. Wezwane na miejsce fałszywego alarmu służby ratownicze mogły być przecież potrzebne w zupełnie innym miejscu.
Dodatkowo zatrzymany może być obciążony kosztami przeprowadzenia całej akcji policji i straży pożarnej.