Decyzja w sprawie aresztu dla Roberta J. - podejrzanego o brutalne morderstwo krakowskiej studentki w 1998 roku - zapadnie dopiero 8 grudnia. 56-letni mieszkaniec Kazimierza usłyszał już zarzuty w tej sprawie i trafił do aresztu na 3 miesiące, gdzie został umieszczony w oddziale dla osób niebezpiecznych. Obrońca Roberta J. odwołał się od decyzji o zastosowaniu wobec niego aresztu. W środę w Sądzie Okręgowym w Krakowie odbyło się posiedzenie w tej sprawie
Decyzja o tym czy Robert J. wyjdzie, czy pozostanie w areszcie, zapadnie dopiero 8 grudnia. Posiedzenie odbywa się za zamkniętymi drzwiami.
Posiedzenie w sprawie ws. zażalenia na areszt dla Roberta J. najprawdopodobniej zakończy się dopiero jutro. @RadioKrakow pic.twitter.com/DtJgW6zhvf— Grzegorz Krzywak (@GKrzywak) 29 listopada 2017
Sprawie towarzyszą kontrowersje. Jak podała Gazeta Wyborcza, okazało się, że sędzia, który miał prowadzić posiedzenie, został wyłączony ze sprawy. Stało się tak dlatego, że ów sędzia był przesłuchiwany przez prokuraturę właśnie w sprawie morderstwa Katrzyny Z., w charakterze świadka. Dlaczego? Tego nie wiadomo. Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej powiedziała, że "podejrzewa, że sędzia dysponował jakąś wiedzą, potrzebną do postępowania przygotowawczego". Jakie? To już jest tajemnica śledztwa.
(Grzegorz Krzywak/ko)