Policja nie będzie sprawdzała, czy kierowcy Biura Ochrony Rządu wiozący premier Beatę Szydło jechali niezgodnie z przepisami, ponieważ - jak się okazuje - sprawa uległa przedawnieniu. Chodzi oczywiście o wypadek w Oświęcimiu, w którym była premier została ranna. Tydzień temu prokuratura poinformowała o zakończeniu śledztwa w sprawie kierowcy seicento, który miał spowodował wypadek. Policjanci mieli natomiast zbadać, czy kierowcy rządowej kolumny nie przekroczyli prędkości i czy używali w czasie przejazdu sygnałów dźwiękowych.
Jak informuje małopolska policja, wszystkie materiały zgromadzone przez prokuraturę dotarły do Krakowa zbyt późno. A 11 lutego minął rok od wypadku, więc ewentualne wykroczenie uległo przedawnieniu. Małopolska policja poinformowała więc, że w takich okolicznościach postępowanie nie będzie prowadzone.
Natomiast najpóźniej w połowie marca prokuratura poinformuje, czy po zakończonym śledztwie sprawa zostanie warunkowo umorzona, czy też powstanie akt oskarżenia przeciwko kierowcy seicento.
Tomasz Bździkot/jgk