Prawie 80 "morsów" z całej Polski przepływało w niedzielę Wisłę pod Wawelem wpław z jednego brzegu na drugi w sztafecie "Przeciągnij Smoka przez Wisłę". Była to 11. edycja akcji, która ma za zadanie promowanie idei zimowych kąpieli i zdrowego stylu życia.
Pływacy na całym dystansie ok. 100 m ciągnęli za sobą figurę dmuchanego smoka. Towarzyszyli im ratownicy WOPR na łódce, płetwonurkowie z Grupy Nurkowej 5 fal oraz motorówka policji.
Uczestnicy pierwszej rundy honorowej odpalili na Wiśle czerwone race. Płynęli wtedy m.in. najstarszy uczestnik sztafety pan Zdzisław i 11-krotna uczestniczka sztafety pani Marta. Jak wszyscy, po wyjściu z wody mieli zaczerwienioną skórę i wspaniałe humory. Zapewniali, że pływało im się świetnie.
"Warunki nie są bardzo korzystne, bo nie ma mrozu, a wolelibyśmy, żeby był mróz. Woda ma temperaturę ok. 2-3 stopni Celsjusza, temperatura powietrza wynosi ok. 6-7 stopni, ale wieje silny wiatr i będzie znosił zawodników z nurtem" - powiedział PAP prezes Krakowskiego Klubu Morsów "Kaloryfer" Wojciech Naworyta.
Jak poinformował, morsy z "Kaloryfera" pływają co tydzień, chociaż nie w Wiśle, ponieważ sprawia im to przyjemność i zyskują odporność.
"Nasza akcja ma także charakter społeczny: służy integracji środowiska polskich morsów, ma zwrócić uwagę na rekreacyjny potencjał Wisły i promować zdrowy styl życia" - dodał prezes klubu krakowskich "morsów".
Wyjaśnił także, że "Wisła nie stanowi żadnego zagrożenia dla pływaków, jej stan się poprawia, o czym świadczy obecność kormoranów". "Jeżeli kormorany pływają i mają co jeść, to znaczy, że Wisła nie jest taka straszna" – podkreślił.
Akcja "Przeciągnij Smoka przez Wisłę" to coroczna impreza, podczas której członkowie Krakowskiego Klubu Morsów "Kaloryfer" i innych zaprzyjaźnionych klubów przepływają rzekę, przeciągając dmuchanego Smoka Wawelskiego. Celem imprezy jest integracja środowiska polskich morsów, zwrócenie uwagi na rekreacyjny potencjał Wisły, jak również promocja zdrowego stylu życia.
PAP/bp