Możną ją jeść, robić z niej zabawki, ale podobno najlepiej jest z niej... rzeźbić. Mowa o dyni, której święto odbyło się dziś w Al. Róż w Nowej Hucie. To już VI edycja festiwalu poświęconemu temu zjawiskowemu warzywu, które podobno jest owocem...
posłuchaj najmłodszych uczestników festiwalu
Jedną z głównych atrakcji był dziś pokaz rzeźbienia w dyni, który prezentował Mariusz Gromek z Krakowskiej Szkoły Restauratorów i jak podkreślał to bardzo wdzięczne tworzywo a tajska sztuka rzeźbienia w owocach i warzywach nazywa się carving...Jednakże pierwsze wzmianki o tej sztuce pochodzą z Chin, z okresu panowania dynastii Tang (VII - X w.). W Tajlandii ta sztuka rozwinęła się w wieku XIV.
Oprócz podziwiania pokazów rzeźby, można było też zrobić dyniowe ludki, wziąć udział w wielu dyniowych konursach i przede wszystkim - zjeść. Szef kuchni serwował wszystkim chętnym zupę oraz zapiekankę - oczywiście z dynii...
Polska eksportuje i importuje coraz więcej dyń – wynika z danych resortu rolnictwa i GUS. W 2016 r. wyeksportowaliśmy ponad 2 tys. ton tych owoców, a ok. 2,7 tys. ton sprowadziliśmy do kraju.
Owoc hodowany od dawna w Ameryce Południowej cieszy się coraz większą popularnością w Polsce. Świadczą o tym dane przygotowane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Główny Urząd Statystyczny.
Na rosnące znaczenie dyń zwracają uwagę m.in. mieszkańcy Nowej Hut. Tu od sześciu lat w połowie września odbywa się festiwal Zaklęte w dyni. Podczas festiwalu aleja Róż zamienia się w minimiasteczko dyń, w którym odbywają się prezentacje, targi, warsztaty artystyczne i edukacyjne, konkursy. Owoców na festiwal dostarczają mieszkańcy Branic, dawnej wioski, która dziś należy do Nowej Huty.
„Można powiedzieć, że Branice są krakowskim zagłębiem dyń. Tu mieszkańcy od lat uprawiają dynie – w celach rolniczych, i dla siebie samych” - powiedziała koordynatorka imprezy Magdalena Smolik.
Grzegorz Krzywak/PAP/bp