W parku Kościuszki w Krakowie zadomowiły się szczury. Gryzonie można tam spotkać w biały dzień: biegają po trawie, szukają jedzenia i w ogóle nie boją się spacerujących ludzi. Przeprowadzona w wakacje deratyzacja nie pomogła, a mieszkańcy okolicznych osiedli sami nie radzą sobie z problemem i zaczynają unikać spacerów po parku.
Posłuchaj materiału Dominiki Baraniec
"Rozmnażają się na potęgę. W ogóle nie boją się ludzi. Są ogromne. Szczególnie można je spotkać w okolicy mostku, bo tam ludzie zostawiają jedzenie dla ptaków. Jak mamy tu przychodzić na spacery z dziećmi?" - mówią Radiu Kraków okoliczni mieszkańcy.
O zdanie zapytaliśmy krakowski sanepid. "Wszystkie budynki i parki mają swojego zarządcę. To on odpowiada za takie problemy i musi je rozwiązać. Zarząd zieleni, zarząd infrastruktury lub spółdzielnia, która jest właścicielem osiedla ma obowiązek przeprowadzać deratyzację. Ma ona na celu utrzymanie populacji szczurów w takim stanie, by nie była zagrażająca dla mieszkańców" - tłumaczy Elżbieta Kuras z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie. Deratyzację przeprowadza się dwa razy do roku. W parku Kościuszki Zarząd Zieleni Miejskiej interweniował w wakacje. Niestety bezskutecznie. Kolejna deratyzacja planowana jest na jesień.
O sprawie poinformowali nasi słuchacze. Najpierw do redakcji napisał pan Roman w sprawie bałaganu panującego w parku Kościuszki. "Wjazd na most (nowo wyremontowany) wymaga od matek z dziećmi nie lada wyczynów ze względu na powstałe tuż przy moście niebezpieczne dziury!" - pisał słuchacz. Następnie napisała do nas pani Beata, która zwróciła uwagę nie tylko na bałagan, ale i... tabuny szczurów, które najwyraźniej opanowały park:
Mnie osobiście kiedyś szczur zaatakował w środku nocy w moim własnym domu - wtedy, gdy szczurów się jeszcze nie bałam, nie wiedziałam o nich wiele i nie znałam problemu. Teraz wiem, że te szczury tam się namnożą i rozpełzną na całe osiedle - do bloków i domów. CZYTAJ
(Dominika Baraniec/ew)
Obserwuj autorkę na Twitterze: