Wtorek, 27 paź -1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Ranni wolontariusze z Krakowa: "Cieszymy się, że żyjemy"

Cieszymy się, że żyjemy - zgodnie mówią wolontariusze krakowskiego stowarzyszenia osób niepełnosprawnych i ich rodzin "Klika", którzy 6 stycznia zostali ranni w ukraińskim Bachmucie w obwodzie donieckim. Pan Kamil i pani Grażyna od wtorku są w Polsce. W czwartek pan Kamil został wypisany ze szpitala w Lublinie. Panią Grażynę czeka dłuższe leczenie. W wyniku wybuchu straciła nogę.

Ranni wolontariusze z Krakowa: "Cieszymy się, że żyjemy"
fot: materiały prasowe

Posłuchaj materiału Katarzyny Jabłońskiej

1. Wolontariusze z Krakowa - pani Grażyna i pan Kamil - trafili w Bachmucie pod rosyjski ostrzał.

2. Pan Kamil został lekko ranny, pani Grażyna straciła stopę.

3. Wolontariusze wrócili już do Polski, gdzie czeka ich leczenie. Pan Kamil opuścił już szpital.

4. Na ten moment to koniec misji wolontariuszy "Kliki" w Ukrainie.

6 stycznia w Ukrainie obchodzona była Wigilia. Wolontariusze liczyli na bożonarodzeniowe zawieszenie broni. "Przyleciał jakiś pocisk. Podobno moździerzowy. Ja się na tym nie znam. Uderzył około 30 metrów od nas w blok mieszkalny. My oberwaliśmy odłamkami. Pamiętam każdą sekundę tego, co się stało. Zastanawiałam się, czy umieram" - mówi pani Grażyna.

Pan Kamil odniósł mniejsze obrażenia tylko dlatego, że ciągle znajdował się w samochodzie, z którego wolontariusze mieli właśnie rozpocząć wypakowywanie kartonów z darami. "Ogłuszyło mnie. Po kilku sekundach się otrząsnąłem, wyszedłem z auta. Leżały tam trzy osoby: Grażyna, wolontariusz Denis i jeszcze jedna osoba z punktu, która nam pomagała. Spojrzałem na Grażynę. Jej stopa była obok, rozerwana" - opisuje pan Kamil.

Wolontariusze mieszkali w Charkowie. Z pomocą docierali także do innych miejsc, w tym do Izium i Bachmutu. Rozdawali ludziom - zwłaszcza chorym, samotnym, niepełnosprawnym i opuszczonym - chleb i ciepłą zupę. "Tym razem chcieliśmy tam spędzić trochę czasu z ludźmi w święta prawosławne. Przygotowaliśmy prezenty dla dzieci, kutię, którą chcieliśmy rozdawać. Chcieliśmy trochę spędzić czasu z ludźmi w tych bachmuckich piwnicach, zrozumieć ich lepiej, poznać ich" - mówi pani Grażyna.

Do wtorku wolontariusze byli pod opieką ukraińskich lekarzy. "Czekaliśmy 10-20 minut. Nie dało się otrzymać pomocy. W końcu zdecydowałem, żeby nasze auto wypakować i wziąć ich do naszego. Dwa koła były rozbite, ale chciałem jechać do szpitala. Jak wpakowaliśmy ich do auta, zjawił się ambulans" - dodaje pan Kamil.

Pani Grażyna w Ukrainie pracowała 4 miesiące, pan Kamil od marca ubiegłego roku. "Z początku zobaczyliśmy punkt w Krakowie i pomagaliśmy uchodźcom z niepełnosprawnościami. Jednak statystycznie nam się to nie zgadzało. Było ich za mało. Wywnioskowaliśmy, że oni są tam" - podkreśla pan Kamil.

Na ten moment to koniec misji wolontariuszy "Kliki" w Ukrainie. "Pomoc jednak nadal jest potrzebna. Kamil z Grażyną pojechali tam nie po to, żeby szukać guza. Pojechali, żeby ludzie tam mieli malutką namiastkę świąt" - mówi prezes stowarzyszenia Grzegorz Sotoła.

Klika w Krakowie prowadzi dla uchodźców bezpłatną wypożyczalnię sprzętu medycznego, nadal zbiera także środki, które przekazuje polskim księżom pracującym w Ukrainie.

O działaniach wolontariuszy dla Ukrainy, a także o tym, co wydarzyło się 6 stycznia w Bachmucie można więcej przeczytać na profilu facebookowym stowarzyszenia "Klika w Charkowie".

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Złota Piłka: Kane zwycięzcą plebiscytu, wśród kobiet Pajor tylko za Putellas

  • Pierwsze w Polsce gniazdo szerszenia azjatyckiego zlikwidowane. Wiosną... będą kolejne

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”