"Żądamy płacy i godności" - z takim transparentem przed sądem w Krakowie pikietowali pracownicy administracji sądu. Protest zgromadził ponad sto osób. Protestujący blokowali wejście do sądu. Podobna pikieta odbyła się też w Nowym Sączu. "W przyszłym roku będą podwyżki" - to reakcja resortu.
Posłuchaj, co mówi przedstawicielka związków zawodowych pracowników sądów Katarzyna Bielarz
Od przyszłego roku pracownicy sądowi otrzymają około 200 złotych podwyżki miesięcznego wynagrodzenia niezależnie od stanowiska. Jak poinformował wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik - dodatkowo każdy pracownik sądowy dostanie do świąt Bożego Narodzenia dodatkową kwotę ok. 800 zł nagrody kwartalnej.
To reakcja resortu na trwające od poniedziałku protesty pracowników sądów w całym kraju, którzy domagają się przynajmniej tysiąca złotych podwyżki
Pracownicy krakowskich sądów pikietowali przed budynkiem Sądu Okręgowego. Około 200 urzędników - pracowników sekretariatów, protokolantów i pracowników administracyjnych - stało przed głównym wejściem do budynku.
"Średnio zarabiamy od 2400 do 3600. Jedyne podwyżki jakie mieliśmy - były za rządów Hanny Suchockiej. Przyjmujemy stażystów i oferujemy im 2400 zł. Oczywiście jest to kwota brutto. To jest śmieszna kwota" - mówiła przedstawicielka związków zawodowych pracowników sądów Katarzyna Bielarz. "Jeśli można powiedzieć, że sędziowie są głową wymiaru sprawiedliwości, to pracownicy administracyjni są szyją, rękami, płucami. Bez nich nie zapadłaby żadne postanowienia czy wyroki. Każdy protokolant musi obsługiwać ok. 10 programów komputerowych. Gros tych ludzi ma wyższe wykształcenie. Ich wynagrodzenia są po prostu żałosne" - dodał sędzia Dariusz Mazur.
Od początku tygodnia pracownicy sądów masowo biorą zwolnienia. W niektórych sądach w Małopolsce brakowało nawet ponad 70 procent pracowników administracyjnych. W piątek tylko w krakowskim okręgu sądowym - odwołano 176 rozpraw na 940 zaplanowanych.
CZYTAJ: Były masowe zwolnienia lekarskie w policji, teraz są w sądach
(Marcin Friedrich/ew)