W czwartek mieszkańcy Żywca pożegnają Wilhelma Brasse, byłego więźnia Auschwitz. Brasse pracował w komandzie fotograficznym. Na zlecenie nazistów wykonał 50 tysięcy zdjęć więźniów przyjmowanych do obozu.
Wilhelm Brasse urodził się w 1917 roku. Był wnukiem Austriaka, ogrodnika u arcyksięcia Habsburga. Jego matka była Polką. Ojciec w polskim wojsku walczył z bolszewikami w 1920 roku. Przed wojną Brasse był fotografem w Katowicach, gdzie nauczył się zawodu, w atelier należącym do ciotki. Specjalizował się w portretach i zdjęciach legitymacyjnych.
Po wybuchu II wojny światowej odmówił podpisania Volkslisty, co Niemcy proponowali mu ze względu na germańskie pochodzenie. Krótko pracował jako fotograf w Krynicy, po czym wstąpił = do polskiego wojska. Podczas próby przedostania się na Węgry został zatrzymany przez Niemców. W sierpniu 1940 roku trafił do obozu Auschwitz. Otrzymał numer 3444. Wilhelm Brasse trafił do tak zwanego Erkennungsdienst, w którym robiono fotografie ewidencyjne więźniom. Jak twierdził, wykonał w tym czasie ponad 50 tysięcy zdjęć. W Auschwitz robił także zdjęcia na potrzeby pseudonaukowych eksperymentów Josefa Mengelego i Eduarda Wirthsa.
Wilhelm Brasse pracował w komandzie fotograficznym do stycznia 1945 roku. Po ewakuacji Auschwitz trafił do obozu Mauthausen, a następnie Melk i Ebensee, gdzie 6 maja doczekał się wyzwolenia. Po wojnie zamieszał w Żywcu. Próbował wrócić do zawodu fotografa, ale tragiczne wspomnienia obozowe mu to uniemożliwiły. W 2005 roku powstał film "Portrecista" w reżyserii Ireneusza Dobrowolskiego, który przedstawia postać Wilhelma Brassego. Film był nagradzany na wielu festiwalach.
Pogrzeb Wilhelma Brasse odbędzie się w czwartek. Msza święta rozpocznie się o godzinie 13.00 w kościele Przemienienia Pańskiego w Żywcu. Wilhelm Brasse zmarł w poniedziałek w Żywcu. Miał 95 lat.
(PAP/Marek Mędela)