Radni przegłosowali wczoraj plan zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu. Od kilku lat budził on kontrowersje, bo na terenie tzw. ogrodnika funkcjonuje szkółka drzew i krzewów. Teraz jej właścicielka musi oddać część gruntów pod park. Radni, którzy wprowadzali zmiany tłumaczą, że tego chcieli mieszkańcy okolicznych blokowisk.
Anna Wiśniewska Guzek, właścicielka szkółki drzew i krzewów z osiedla podwawelskiego mówi wprost, że plan uchwalony przez radnych uniemożliwia jej dalszą działalność: To koniec 70-letniej rodzinnej tradycji – dodaje
Wszystkie te działania zmierzają, by mnie zlikwidować i zmusić, żebym przestała prowadzić szkółki, bo mieszkańcy chcą, żeby mnie tam nie było
posłuchaj Anny Wiśniewskiej-Guzek
Radny Łukasz Maślona, który forsował przyjęte wczoraj rozwiązania, twierdzi, że motywacją Anny Wiśniewskiej Guzek nie jest prowadzenie szkółki drzew i krzewów.
Intencją właścicieli nie jest kontynuacja tego, czym rodzina od pokoleń się zajmowała, bo sami złożyli "wuzetkę" na zabudowę tego terenu. To hipokryzja
posłuchaj Łukasza Maślony
I jak dodaje, właścicielka po oddaniu części gruntów pod miejski park będzie mogła starać się o rekompensatę od miasta.To kilka milionów złotych a na drugiej części otrzyma możliwość zabudowy tych terenów, co spowoduje, że ich wartość będzie wynosiła kilkadziesiąt milionów.
Posłuchaj wypowiedzi
Radny Grzegorz Stawowy przy głosowaniu się wstrzymał. Mówi, że przyjęty plan ma wiele wad.
Wprowadzili tam 25-metrowe bloki z wielkiej płyty, nakazali budowę miejsc postojowych tylko w linii zabudowy, co oznacza wiecznie zalany, trzypoziomowy parking. To niemądre poprawki, plan z wieloma wadami, dający możliwość uchylenia przez ogrodnika. Szkoda, że nie potraktowano ich w rozmowie jako partnerów
Posłuchaj wypowiedzi
Wtóruje mu wiceprezydent Andrzej Kulig, który twierdzi, że wcześniejszy projekt planu, który nie zakładał powstania parku, był lepszy. Nie wiadomo, co teraz zrobią właściciele ogrodnika. Anna Wiśniewska Guzek po głosowaniu nie ukrywała żalu do radnych.